Dwa tygodnie czekania – to czas od owulacji do momentu, kiedy można zrobić test ciążowy – jest to najczęściej okres podwyższonej troski, kiedy w głowie krążą pytania: uda się czy nie uda? Nie jesteście w stanie myśleć o niczym innym! Jak sobie radzicie z tymi „dwoma tygodniami”? Jakie macie sposoby, co mówicie sobie aby w spokoju doczekać ich końca? A może też nie jesteście w stanie sobie z tym poradzić? Podzielcie się doświadczeniami ze swoich „dwóch tygodni”.


Woj.:podlaskie
Cześć, od 3.5 roku te 2 tygodnie po owulacji są dla mnie bardzo wielką próbą, jak nie zwariować. Zawsze jest nadzieja, że tym razem się uda, chociaż wciąż w duchu powtarzam, że nie ma się czym przejmować, najwyżej nie będziemy mieli dzieci. Tym myśleniem chcę się oszukać, bo wciąż się nie mogę poddać. Trudno jest zrezygnować z bycia mamą. Dużo osób powtarza mi/nam: "Znajdźcie sobie inny cel", "...bez dzieci też można być szczęśliwym"...,
Płakać mi się chce jak to piszę, bo tak bardzo chciałabym zobaczyć 2 kreseczki na teście ciążowym. Tak w ogóle to był moment, że nie wierzyłam testom i potrafiłam zrobić 3-4 testy przez następne dni. Rozumiem Cię Honorato doskonale. NIe będę CI dawała żadnych rad, bo byłoby to czcze gadanie i tak na niewiele się zda. Niestety, kiedy kobieta tak bardzo chce mieć dziecko, to nie potrafi obrać sobie innego celu, aby nie myśleć. Pragnę się z tym pogodzić, że Bóg tak chce.
Ciągle obserwuję swój organizm, czytam o bardzo wczesnych objawach ciąży i tak co miesiąc.
Pozostaje mi tylko życzyć Ci wytrwałości i spokoju i siły ducha.
Woj.:zachodniopomorskie
Cześć strach i wielka troskę o siebie i to co może się zdarzyć przeżywałam za każdym razem po inseminacji. niestety mój cykl jest tak dokładny , ze nie zostawia mi wiele do myślenia nadchodzi ten dzień i jest..... znów jedna kreska. Wyć się chce ale tłumaczę sobie następnym razem się uda !! a jak nie to znów i znów ...... aż do ? czego niestety nie jestem w stanie sobie wyobrazić następnego kroku. Ogarnia mnie strach co będzie gdy wydamy pieniądze na zabieg, będę faszerować się lakami by wyhodować odpowiednią ilość jajeczek. i znów się nie uda. Oszczędzam się nie dzwigam, nie pije alkoholu - bo może jestem w ciąży i może to mi zaszkodzić jem owoce warzywka, łykam kwas - a tu znów nic. Czekam jeszcze tydzień . może się uda . MUSI SIĘ UDAĆ !!!!!!
Dora
Woj.:śląskie
Witam, jestem tu nowa. Dokładnie takie same mam odczucia jak wy, teraz jestem 3 dni po IUI (drugiej pierwsza bez powodzenia), straram się za wszelką cenę o tym nie myśleć, ale się poprostu nie da, ciężkie dwa tygodnie przede mną ;-/
GuSiEk
Cześć! Szukam wsparcia, bo czasami już nie mam siły, ani wiary. Dziś okazało się, że w końcu pękł jeden pęcherzyk. Wszystko tak jak trzeba. Teraz tylko oczekiwanie. Chciałabym bardzo w końcu zobaczyć te dwie kreseczki. teraz już dwa lata mijają. Żeby tylko się udało. Mam pcos i ciągle zażywam leki. od półtora roku biorę siofor 850, teraz clostilbegyt i dostałam zastrzyk z pregnylu. Dzisiaj było kolejne usg i okazało się, że lewy pęcherzyk pękł. Żeby tylko się udało....
Woj.:łódzkie
Wszystkie trzymamy za Ciebie kciuki! Daj znać za "2 tygodnie"! :)
Nieplodnosc.pl - Największy w Polsce wortal o niepłodności.
Woj.:łódzkie
Patrycja - dwóch kresek z całego serca. Trzymam kciuki
Właśnie jestem 7 dni po 2 iui i niby wszystko było ok, a ja ŚWIRUJE a najgorsze jest to że nie zwierzam sie na ten temat nikomu w sumie to nie mam potrzeby wrecz denerwuja mnie wścibskie koleżanki bo ciągna za język,to jest taka przykra i intymna sprawa, najbardziej mnie martwi ze z miesiaca na miesiac jest mi coraz gorzej nie moge przestac myslec :(
teraz czekam kupiłam juz test a nawet 2 na wszelki wypadek i mam nadzieje na prezent w nowym roku
Czesc Dziewczyny ja tez czekam na 2 kreseczki:)
Jestem 7 dni po iui, cylk mialam stymulowany clo a potem zastrzyk pregnylu nie wiem kiedy moge zrobic test juz nie moge sie doczekac ale wiem ze pregnyl faluszuje wynik moze wiecie cos na ten temat ??
Czekamy z meżem na nasz skarb prawie 4 lata i zaczynam świroować:( a najgorsze jest to ze nie potrafie sie zwierzac na ten temat nawet przyjaciółce a kolezanki doprowadzaja mnie do szału głupimi pytaniami!
To jest strasznie,,dwa tygodnie'' codziennie odliczam dni i tylko o tym mysle mam zmienne nastroje i załamki a przed światem zakładam maske.... nie wiem kiedy sie to skonczy z czasem jest coraz gorzej do 30stki juz blizutko i jak mi mawiaja ,,ZEGAR TYKA ''brrrrr
Woj.:podlaskie
Cześć Patrycja,
Możemy sobie podać rękę. W listopadzie minęły 4 lata odkąd staramy się o dziecko. W ostatnim cyklu miałam podany Pregnyl, bo pęcherzyk 24mm i "endometrium wspaniale rozwinięte", jak to określił lekarz. Dał nam dużo nadziei, ale niestety znowu się nie udało.
Też nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Przed znajomymi, Rodziną, nawet Przyjaciółmi zgrywam bohaterkę, tak jakby się nic nie stało, że znowu nie zostaniemy Rodzicami. Jednak coraz ciężej mi udawać, coraz bardziej mnie to boli. W Rodzinie 4 siostry, w tym jedna rodzona są w ciąży i wszystkie są ode mnie młodsze o 3 lata.Siostra spodziewa się już drugiego dziecka i jak to jej lekarz określił "Pani to tylko powinna rodzić dzieci". Cieszę się razem z nią, ale z drugiej strony zadaję sobie pytanie "Dlaczego ja?".
Wigilię przepłakałam, bo najbardziej to rozwalają mnie życzenia wypowiedziane wprost "Życzę Ci, aby w przyszłym Roku pojawiło się z Wami Wasze maleństwo", jakby nie można było życzyć "Spełnienia marzeń". Dodam, że, aby zajść w ciążę poświęciłam swoją pracę i odeszłam na 9 miesięczny urlop bezpłatny, na którym to miałam tylko jeden cel "zajść w ciążę". Dzisiaj zaczęły mi się te straszliwe 2 tygodnie oczekiwania, za 7 dni z pewnością zacznę obserwować ewentualne symptomy ciąży. Ciężko mi i strasznie smutno. Głęboki smutek to najczęstsze uczucie, które mi towarzyszy. Urlop bezpłatny dobiega końca, to już ostatnia szansa, aby zajść w upragnioną ciążę...
Woj.:wielkopolskie
Dziewczyny i chłopaki mam nadzieję, że piszę sama z soba na tym forum :-) ale o nieważne - daje mi to więcej siły i psychicznego spokoju to sama sobie popiszę :-)
Musze się troche pochwalić - mam ładny pęcherzyk :-) W piątek idę na kolejny monitoring i coś już koło tego piątku ma pęknąć, więc jak tylko mój mąż wróci do domu rzucam się na niego jak zwierzątko - trzeba zorganizować przedbiegi żeby się chłopak nie przeforsował:-) Trzymajcie kciuki za mnie dziewczyny. Mam nadzieję, że pęcherzyk pęknie i będzie ok. Tak czy tak będę pisać :-)
WITAM JESTEM NA TYM FORUM PO RAZ PIERWSZY PROSZE MI POWIEDIEC CZY NA PIERWSZĄ WIZYTĘ W KLINICE NIEPŁODNOŚCI BEDZIEMY MOGLI WEJSC RAZEM NA KONSULTACJE? OZDRAWIAM GORĄCO PROSZE O ODPOWIEDZ
Woj.:łódzkie
Musicie wejść razem, pierwszy wywiad lekarz powinien zrobić z obydwojgiem z was.
Woj.:wielkopolskie
kochani kiedy można zrobić test ciążowy z krwi bo juz głupieję? Zakładając, że do zapłodnienia dochodzi max dzień po owulacji ile muszę jeszcze poczekać? Zwariować można...
Woj.:śląskie
z tego co mi wiadomo to najwazniejsze jest zagniezdzenie a ono nie nastepuje najczesciej wtedy kiedy zaplodnienie, nie sadze zeby nawet test z krwi wykaza ciaze dzien czy dwa po zaplodnieniu, ale moze sie myle, jesli tak to czekam na jakies info, :)
Woj.:wielkopolskie
Kochana MałaMi :-) mogę na Ciebie liczyć - zawsze coś odpowiesz. Jesli o mnie chodzi to dziś jest 7 dzień po owulacji. Miałam beżowe plamienia i straszny ból jajników ostatnie 3 dni. Dlatego zastanawiam się kiedy mogę zrobić test, bo wiesz jak jest - czasem same sobie coś uroimy...
Woj.:śląskie
wiem wiem,ja kiedys zuzylam z 5 testow ciazowych, w dniu kiedy zaczelo mi sie brunatne plamienie ok 5-6 dni przed @, bo oczywiscie wczesniej takiego nie mialam, a naczytalam sie ze to dosc powszechne we wczesnej ciazy (a zaczelo sie jak przyjmowalam duphaston, nic juz nie biore a plamienie i tak zostalo ;/) zlosliwe paski testowe nie chcialy sie pokazac tam gdzie trzeba, wiec to nie byl moj szczesliwy cykl (jak wiele innych hihihihi :)) Tobie szczerze zycze zeby to bylo zagniezdzenie; ale pytanie jest calkiem na miejscu, mnie to tez interesuje, moze ktos jeszcze sie wypowie, mnie sie zdaje ze po ok tyg. od zagniezdzenia powinnien byc juz podwyzszony hormon, ja bym zaczekaka max tydzien, zakladajac ze tuz przed plamieniem bylo zagniezdzenie jesli w tym tyg. bedzie czysciutko
wiemy jak jest z testami domowymi ale sprawa testow z krwi jak dla mnie jest nie jasna,
Woj.:wielkopolskie
dziś jest ok, nie mam plamienia i nic mnie nie boli, ale posmutniałam jak przeczytałam o duphastonie - ja go teraz biorę od kilku dni :-( czyli to wina tego zbira pewnie...
Woj.:śląskie
bez paniki Aniu, to ze ja tak mialam nie znaczy ze ze to norma, ja mialam tych kilka dni przed @ non stop z wiekszym lub mniejszym nasileniem to brudzenie (brudzenie nie plamienie, bez swiezej krwi tylko brazowe fafrocle) trzymam kciuki, prowadzisz jakies wykresy??wczesniej bralas ten lek?
Woj.:wielkopolskie
u mnie wykresy się nie sprawdzają, przy każdym cyklu mam ostatnio monitoring, bo@ przychodzi co miesiąc, ale bardzo nieregularnie. Miałam monitoring na usg i był ladny pęcherzyk, w czwartek tydzień temu prawdopodobnie pękł, a w piątek było ciałko zółte. Przytulalismy się w we wtorek i środę. Od soboty mam duphaston. Kiedyś brałam po owulacji (tylko w jednym cyklu), ale wtedy właśnie byłam pewna że to ciąża aż do testu - niemozliwy ból piersi, oczywiscie piersi powiększone.A teraz prócz tego jajnika i małego plamienia nic.
Woj.:śląskie
kazdy organizm reaguje inaczej nawet we wczesnej ciazy wiec miejmy nadzieje ze dobre wiesci czekaja za rogiem :)))))
Woj.:wielkopolskie
tylko kiedy ten test :-)
7 dni po owulacji kiedy pojawiają się plamienia może to świadczyć o zagnieżdżeniu się zarodka ale na test nawet z krwi jest za wczesnie mnie w 25 dniu cyklu chyba najwcześniej coś wyszło ale to było jeszcze za mało by stwierdzić że na 100% ciąża powyżej 5 beta jak jest to jest dodatnia ja miałam 2.75 i byla to ciąża ale kazał mi potem jeszcze powtórzyć i juz miałam wynik 18 więc to potwierdziło ciąże mój lekarz twierdził zawsze że jak jest powyżej 1 to już może być bardzo wczesna ciążą a jeśli potem spadnie to znaczy żę wystąpiło mikro poronienie polecała bym zrobić bete nie wcześniej niż 28-30 dni cyklu wiem żę nie możesz się doczekać ale szkoda też przedwcześnie się zawodzić lepiej poczekać w niepewności dłużej a mieć wynik pewny testy apteczne te 2 razy wykazały mi ciążę ale bardzo póżno więc ich nie polecam ja jestem zwolennikiem bety fakt że kosztuje 35 zł ale wiem że jest dużo lepsza i szybciej wykryje niż zwykły test ale to na pewno od naszych organizmów zależy i od tego w jakim czasie się zagnieżdzi .Nie zawsze też owulacje sa w 14 dniu cyklu ja miałam nawet w 20 więc to też wszystko wtedy się przeciąga .trzymam kciuki :) Znalazłam notatki to zobaczę jak to było i co kiedy czułam
Pierwsza ciąża ta która dziś ma 11 lat :)
w 47 dniu cyklu na usg lekarz potwierdził ciąże wczesniej byłam przeziebiona i takie złe samopoczucie zwalałam własnie na jakaś grypę .
Druga ciąża na wykresie mam zaznaczone od 21 dnia cyklu ból piersi ,w 27 wizyta szyjka sinawa może być oznaką ciąży w 33 dniu jeszcze na usg nie było nic widać temp 37,5 utrzymywała się długo w 39 dniu cyklu śluzówka 13,14 i widoczna mała plamka (ciąża ) w 43 dniu beta 651,6
niestety zakończyła sie poronieniem po jakimś czasie .
rok pózniej tez od 25 dnia cyklu pobolewanie piersi napiętość i częste oddawanie moczu i głud w 33 dniu cyklu beta 152
ale ta ciąża również zakończyła sie poronieniem prawie w 4 mc ciązy :(
w tym roku
w 16 dniu cyklu owulacja w 25 dniu beta 2.92 w 30 18 troche za mała była ta 18 ale po jakieś 2 tyg poroniłam
w pażdzierniku bete miałam poniżej 2 kazął powtórzyć za 4 dni i była juz 3,2 ale potem dostałam miesiaczke i własnie wtedy powiedział mi że to mogło być mikro poronienie
Woj.:wielkopolskie
Nikola dzięki za info. Bardzo smutna ta Twoja historia :-( ale wierzę, że będzie dobrze
Wesoła historia to nie jest ale chyba najbardziej przezyłam stratę ciązy 4 mc mam na pamiatke zdjęcia usg tych aniołeczków ale wiesz nie załamuje się nad tym problemem ,walczę bo wierzę że może się jeszcze udać a jesli nie to i tak będę jeszcze mamą bo zaadoptuję dziewczyneczkę mała i dam jej to czego biologiczni rodzice jej nie dali .Jedni narzekają że zachodzą w ciąże na widok męskich gaci a drudzy niestety latami się leczą i nic z tego nie wynika .
Woj.:wielkopolskie
otóż nie posłuchałam waszych rad dziewczyny i mimo 7 dni po owulacji zrobiłam godzinę temu test beta hcg. wyszedł <100, Czyli dupa. Poczekam jednak do dnia miesiączki i zrobię normalny test jak jej nie dostanę choć już żadnych nadziei nie mam. Podobno taki ból występuje też przy niedrożnych jajowodach. Świetnie - przy tylu zaburzeniach jeszcze to mi dojdzie. Jak ja głupia mogłam pomysleć, że to objawy ciaży. Nie chce mi sie żyć.
Poczytałam wszystkie wasze opowiesci. Hmm... nie tylko ja mam ten problem. Comiesięczna złość gdy dostaje @ , życzenia i docinki ludzi, że śpimy z mężem. Nikt nie pomyśli że pracujemy ostro, tylko nic z tego nie wychodzi. Robiliśmy ostatnio badania nasienia, jednak chce je powtórzyć, tylko nie wiem do jakiej kliniki się udać. Dzwoniłam dziś do jednek. Odebrał jakiś mężczyzna słowami SŁUCHAM zamiast przedstawić się i nazwe kliniki. Skąd mogę wiedzieć - może do kogos do domu sie dodzwoniłam. Ba ... odniosłam wrażenie ze wyśmiewa się ze mnie. Mądry. Jak ja się na tym kąpletnie nie znam. I tak jest mi ciężko, więc po co te docinki. Dziewczyny - poradźcie mi dobrą klinikę, lekarza. Pozdrawiam !
Woj.:wielkopolskie
Nie wiem andzia na jakim etapie jesteście oboje. Ja znalazłam dobrego endokrynologa 30 km od siebie, a w swojej miejscowośdci ginekologa i tak wspólnie pokonujemy po kolei bariery i leczymy nasze niedomagania. A badania nasienia robiłam w zwykłym laboratorium. Nie leczę się więc w zadnej klinice póki co.
Woj.:śląskie
do jakiego miasta masz najblizej? albo gdzie mieszkasz? to bedzie nam latwiej cos podpowiedziec; ja wiem ze jest dobra klinika w Lublinie
Woj.:lubuskie
czesc dziewczeta ja jestem wlasnie po owolucji i lekarka mi kazał brac duphaston poniewaz mam za malo progresteronu ale mam nadzieje ze wszystko sie uda bylam w poniedzialek na usg i byl sliczny pecherzyk , nie moge sie dov=czekac 2 kresek
Woj.:wielkopolskie
ja zrobiłam wczoraj test i negatywny oczywiście wyszedł. Nie dostałam jeszcze @ w dodatku i oczywiscie jakaś nadzieja jest... jak zwykle
Woj.:łódzkie
Różnie to bywa z tymi domowymi testami ciążowymi.
Dla zainteresowanych tekst - "Kiedy zrobić test ciążowy by był najbardziej wiarygodny"
http://www.nieplodnosc.pl/artyku-y-i-wywiady/kiedy-zrobi-test-ci-owy-by-...
Nieplodnosc.pl - Największy w Polsce wortal o niepłodności.
Woj.:wielkopolskie
a dzis jeden wyszedł pozytywny, jeden negatywny - jutro idę zrobić betę
hej ja od 16 do 25 dnia cyklu mam brac duphaston , bylam na usg jak pisalam wczesniej i byl piekny pecherzyk .Jest pieci dni od owolucji a ja sie kiepsko czuje boli mnie podbrzusze a najbardziej piersi masakara mam nadzieje ze to to na co czekamy z mezem pozdrawiam
Ania jak tam beta ?? wyszła ??
Woj.:wielkopolskie
negatywna oczywiście :-( ide dziś umówić się na hsg to napiszę co i jak. Dzięki Nikola za zainteresowanie :-)
:( szkoda ale widzisz teraz jak to jest z tymi testami aptecznymi ruszaj dalej nie trać czasu :)
Woj.:wielkopolskie
Witam, ja jestem po pierwszej nieudanej IUI, a wszystko przebiegało tak idealnie-ładny pęcherzyk, endometrium grube jak smok, potem zastrzyk, a na następny dzień zabieg i nawet nie musiałam brać wolnego z pracy, bo akurat tak się złożyło, że miałam wolne, wszystko było tak idealnie. Pierwszy tydzień po byłam tak podekscytowana i pełna nadziei i naprawdę wierzyłam że mamy duże szanse. Po tygodniu dopadło mnie jakieś przeziębienie-łamanie w kościach, bóle mięśni i temperatura, trwało to tylko jeden dzień. Nic nawet nie brałam, bo bałam się że jeśli się udało to mogę tylko zaszkodzić. Pod koniec drugiego tygodnia po IUI zaczęłam plamić i pomyślałam sobie, że albo wszystko stracone, albo to zwykłe plamienie, które może być zamiast miesiączki, W 13 dniu po zrobiłam test jak lekarz mówił i wyszedł oczywiście negatywny, a w tym samym dniu w pracy dowiedziałam się, że koleżanka też właśnie robiła test i jest w ciąży, starali się tylko kilka miesięcy. Myślałam,że mi serducho pęknie, było mi tak strasznie przykro i czułam, że to takie niesprawiedliwe i że tak bardzo jej zazdroszczę i że to przecież powinnam być ja, bo jak to jest możliwe żeby podać plemniki bezpośrednio do macicy gdzie warunki są idealne, jajeczko gotowe i nic? Jednak jeszcze tliła się we mnie iskierka nadziei bo przecież test wyszedł negatywny, ale typowego okresu nadal nie miałam. Następnego dostałam normalny okres, czyli 14 dni po inseminacji i już nie miałam żadnych złudzeń. Nie chcę już tych dwóch tygodni przechodzić tak bardzo emocjonalnie, nie chcę się znowu rozczarować, nie chcę żeby to tak bardzo bolało... mimo to będę próbować dalej.
zimolek przykro mi że się nie udało :( ale to że plemniczki są w macicy nie daje gwarancji bo jaką mamy gwarancję że u nas wszystko prawidłowo pójdzie żadnej ja też juz wiele razy słyszałam o super pęcherzykach o owulacji i wielkie g.... wyszło jednak myślę że inseminacja to nie do końca pewne berdziej była bym pewna invitro bo tam już mamy gwarancje że wszystko się połaczyło tylko czy nasz organizm nie odrzuci ciąży ktos by pomyślał że nie ma nic przyjemniejszego i łatwiejszego niż poczęcie dzieci jakież to mylne :(
Woj.:wielkopolskie
Wiem Nikola, ale jeszcze trochę a z grona naszej rodziny i znajomych zostaniemy jedyną parą, która nie ma dzieci, to przecież wydaje się niby takie proste. A jednak dla nas nie jest.
A w jakim mieście się leczysz anka83? Ja udałam się jednak z mężem do kliniki na badanie nasienia i zdarli z nas 150zł, w piątek mam konsultacje z lekarzem i kolejne 150zł. Załamka :( Juz raz robiliśmy badania ale za darmo przez fundaje Nasz Bocian. Najgorsze jest to że boje się że znowu usłyszę in vitro. Najgorzej że w religii tego zabraniają - niby nie patrze na to ale boję się że będzie mnie to dręczyć, boję się także samego zabiegu - o kosztach nie wspomnę. Ale pięniądze to nic w porównaniu z ludzkimi docinkami. Kurde ... jaka to sprawiedliwość na tym świecie. Pójdzie laska na zabawe, prześpi się z pierwszym lepszym i ma, a potem to dziecko wychowuje sie w domu dziecka lub zostawią pod śmietnikiem. A ktoś kto chce... MałaMi - nie chce podawać swego miasta, ale jestem z okolic Białegostoku. Pozdrawiam i dziękuję dziewczyny za powyższe odpowiedzi.
Woj.:wielkopolskie
Andzia ja pochodzę z małego miasta kilkunastotysięcznego jakieś 30 km od Konina. Jest cudowne i je kocham, bo wróciłam po 6 latach do niego z Poznania. Jako takie mozliwości tutaj są. Czego nie mam na miejscu dobrego to endokrynolog, ale jeżdzę to Konina. Co do pieniędzy, to nie chcę by zabrzmialo to źle, ale na in vitro bym miała. Tyle, że ja się też boję jakiegoś wykluczenia czy potępienia. Boję się też, że coś nie wyjdzie, bo przeciez in vitro nie daje gwarancji. Mam 27 lat i obiecałam sobie, że po 30 urodzinach jak nie będę w ciąży zaczynam proces adopcji dziecka. Mój mąż jest za. Za te pieniądze, które mogłabym wydać na in vitro można zrobić spokojnie piękny pokój dziecku. A w tym pokoiku, który mam w domu pusty - nawet dla dwójki. Wszystko co nazwya się kliniką bierze więcej pieniędzy niestety. A co do sprawiedliwości na tym świecie andzia, wierzę, że taka wyrodna matka też w końcu spotka karę, na jaką zasłużyła... A może my własnie jesteśmy po to by te dzieci przygarnąć...?
Pozdrawiam serdecznie :-)
piszecie tak jakbyście miały napisane na czole poddałam sie invitro ja jestem zdania takiego że nie musicie rozgłaszać wszem i wobec o tym jak poczęło sie wasze szczęście nawet najbliższa rodzina nie powinna wiedziec bo gdzies ktos pusci parę i wszyscy już będą wiedzieli przyglądali sie pokazywali o ta co ma diecko z próbówki a po co burzyć szczęśćie ja bym nie mówiła ,Ja juz dziewczynki kochane spakowana wszystkie wyniki w normie na moje oko jutro dowiem sie czy miałam racje o 7.15 mam stawic się w szpitalu trzymajcie kciuki żeby wszystko było oki i żeby szybciutko potem beta dodatnia była i wreszcie żeby doszła do końca ciąża :)
Pięknie to napisałaś. Ja na in vitro tez mam pieniądze, tylko tak jak wspomniałaś - też wolałabym je wydać na mebelki, ubranka dla dziecka. U mnie też stoi pusty pokoik. Nie kończę go bo nie wiem czy będę miała chłopca czy dziewczynkę ... Widzę że absolutnie mnie rozumiesz. Ale kto inny nas zrozumie jak nie my same. Tego nie zrozumie ten, kto tego nie przeszedł i nie wie ile to łez kosztuje. Trzymam kciuki. Tak czy siak mamusiami będziemy :) Pozdrawiam cieplutko :)
Woj.:wielkopolskie
Andzia ja też w to bardzo wierzę. Najwyżej będę mamusią - babcią jak sprawa się przedłuży :-) A co do Cibie Nikola z jednej strony masz rację, a z drugirj strony ja nie potrafilabym żyć w tajemnicy przed rodziną . Oczywiście nie mówię o całej rodzinie. Oczywiście każda z nas zrobi co uważa. Nie neguję żadnej postawy absolutnie. Tyle, że ja chyba źle psychicznie bym się z tym czuła.
Woj.:śląskie
ja bym chciala zeby przynajmniej moi rodzice wiedzieli, ale nie wiem czy zdecydowalabym sie im powiedziec, to bardzo trudna sprawa, ale podobnie z adobcja, idealnie byloby gdyby nikt nie wiedzial, nie ze wzgl na jakis wstyd, bron Boze, ale ze wzgl, na to ze to ja i moj maz powinnismy zadecydowac o tym kiedy i co komu powiedziec a zwlaszcza dziecku, a tak zawsze znajdzie sie ktos zyczliwy ;/a pozniej jest tragedia....
No u mnie rodzina nie wie. Ja bym powiedziała chociaż swojej mamie, ale mąż nie chce by ktoś wiedział - chyba się tego wstydzi. Aniu - napisałaś że psychicznie byś się z tym czuła. Ja jeszcze nie poddałam się in vitro a już źle się czuje. Czuję że będę oszukiwała siebie, rodzine, dziecko. Chcę być w ciąży, ale jaka to duma gdy ta ciąża będzie kupiona. Jutro jade poznam wyniki i dowiem się konkretnie co mnie czeka. Dzięki dziewczyny że odpisujecie. Zawsze jakieś wsparcie chociaż w obcych ludziach. A człowiek musi się komuś wygadać. Nikola - trzymamy mocno kciuki. Daj znaka.
czesc dziewczynki:) nio niestety nie udało sie :( i znowu bedzie trzeba brac duphaton po ktorym mi sie trosszke przytyło pozdrawiam
Woj.:lubuskie
czesc dziewczynki u mnie niestety nic sie nie udalo :( ale bedziemy nadal sie starac i znowu musze brac duphasto po ktorym ktoche mi sie przytyło , czy ktoras z was tez go brala i jak sie czuła pozdraiwam:)
Woj.:śląskie
ja bralam, tez troche sie zaokraglilam, nie wiem czy po lekarstwie czy po zamartwianiu sie, bo jak mam dola to tez mam gorsza przemiane, mimo ze nie jadam wiecej; przybralam w ciagu roku jakies 5 kg, teraz pomalutku sukcesywnie to trace; wczesniej tlumaczylam sobie ze przeciez skoro to lekarstwo to pewnie organizm sam dobrze wie ile powinnam wazyc, moze wlasnie z powodu zbyt niskiej wagi (choc z medycznego punktu widzenia to jest prawidlowa) jest nam tak trudno zaciazyc; niestety lek na nic nie pomogl no poza wzrostem wagi, wiec go odstawilam, pewnie jeszcze kiedys do niego wroce ale poki co ciesze sie okresem bezlekowym :)
Woj.:wielkopolskie
ja teoretycznie wzrostu wagi nie zaobserwowałam, ale rzeczywiście się puchnie trochę
Dodaj komentarz