Psychika w czasie niepłodności

80 nowe odpowiedzi [Ostatni wpis]
ania88
Portret użytkownika ania88
Offline
Wpisy: 7
Dołączył(a):09/12/2010
Woj.:łódzkie

Witam !! Prawie dwa lata staramy się z mężem o dziecko mam 27 lat. Początkowo nie miałam pojęcia, że starania o dziecko mogą tak długo trwać teraz już obawiam się czy w ogóle kiedykolwiek będziemy się cieszyć własnym potomstwem. Czuję taki smutek, rozczarowanie, że nie możemy tak jak nasi znajomi po dwóch, trzech miesiącach starania zobaczyć dwóch kresek na teście ciążowym. Wydaliśmy już sporo pieniędzy na badania u różnych lekarzy – monitoring owulacji , badania hormonalne, hsg, wrogość śluzu i wszystko wyszło dobrze nasienie męża też jest dobre. Trafilismy do doktora Sobkiewicza w Salve w Łodzi, który po 5 minutowej wizycie zaproponował inseminację. Wykonaliśmy już dwie i nadal nic. Nie wiem co robić ???? Serce mi pęka kiedy dowiaduje się jak kolejne osoby z mojego otoczenia zachodzą w ciążę niby normalna sprawa ale nie dla mnie. Strasznie boli mnie to kiedy koleżanka, która wie jak bardzo pragniemy dziecka, ile leków hormonalnych nabrałam które przepisali lekarze żeby mimo normalnej owulacji jeszcze zwiększyć szansę na ciążę. Jak się bałam badania drożności. Kiedy się z nią widzę albo dzwoni do mnie cały czas opowiada mi o swojej ciąży o szkołach rodzenia o ubrankach, pokoiku, przedstawia cały ranking szpitali gdzie dobrze rodzić a ja słucham jak głodne dziecko oglądające czekoladowe ciastko za szkłem. Po każdej rozmowie z nią mam ogromnego doła, i wzbiera we mnie złość, że to nie sprawiedliwe. Zastanawiam się czy ona może robić to specjalnie czy to ja tak bardzo jej zazdroszczę??Bardzo proszę o jakąś podpowiedź osób, które przechodzą lub przeszły przez to co ja z mężem.    Może zna ktoś bardzo dobrego lekarza leczącego niepłodność z woj. Łódzkiego.

Zarejestruj się lub zaloguj aby Twoje komentarze lub posty pojawiały się od razu.
kluska
Portret użytkownika kluska
Offline
Wpisy: 3
Dołączył(a):10/12/2010
Woj.:małopolskie

Witam, mam tyle samo lat, staramy sie z mezem o dziecko od ponad roku z pomoca lekarza i nadal nic. Pelno monitoringow, hormonow, stymulacji lekami itp. i nic. W pracy 6 ciezarnych na chwile obecna i czuje dokladnie to co Ty. Ciagle rozmowy o dzieciach. Doluje mnie to wszystko. Widze, ze nie jestem sama. Goraco pozdrawiam.

Anonim - gość

Witam! Mam 29 lat staram się od półtorej roku. W zeszłym miesiącu dowiedziałam się, że moja najlepsza przyjaciółka "wpadła". To był dla mnie szok. Dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe... OD tamtego czasu nie widziałam się z nią. Nawet nie rozmawiałyśy przez telefon. NIe potrafie spojrzeć jej w oczy. Zreszyą o czym miałabyśy rozmawiać. O jej ciąży czy o moim jej braku. Nasza przyjaźń trwa juz ponad 20 lat. Nie chciałabym tego wszystkieog zaprzepaścić, Ale ja po prostu tak strasznie jej zazdroszcze!!! Nie umiem sobie z tym poradzić zupełnie. Tyle dni i noc przepłakałam. Kiedyś marzyłyśmy o tym, że zajdziemy w ciąże w tym samym czasie. Jak ja zaczęłam starania ona mówiła mi że w sumie to nie wie czy chce mieć dziecko, że jest jej dobrze tak jak jest. A teraz to ona jest w ciąży;(

ania88
Portret użytkownika ania88
Offline
Wpisy: 7
Dołączył(a):09/12/2010
Woj.:łódzkie

Dziękuję Wam dziewczyny za odpowiedz!! Cieszę się, że trafiłam na to forum bo tu czuję się zrozumiana i wiem, że to co czuję w tej sytuacji jest normalne. Wysłałam taką samą wiadomość na inne forum chyba rodzice radzą gdzie też był wątek o niepłodności ale czytany przez rodziców. Niestety uznano, że nie umiem się cieszyć szczęściem innych, że koleżanka na pewno nie robi tego specjalnie, że jest w ciąży i trzeba ją wspierać. Tak też się czuję chodząc do lekarzy kobiety w ciąży są najważniejsze one noszą dziecko, o nie trzeba się martwić, niczego nie przegapić, wizyta musi być długa. A jak ja idę do lekarza to wizyta trwa chwilę bo teoretycznie to jestem zdrowa, żadnego zagrożenia życia, od niepłodności nic jej nie będzie, nie umrze. A psychika, a wsparcie choćby jednym dobrym słowem. U doktora Sobkiewicza w Łodzi w Salve wizyta trwa dosłownie 5 minut a kasuje 130zł zawsze jak wchodzę to wymienia jakieś nazwisko a potem przeprasza, że się pomylił. Niepłodność w takich klinikach to biznes. Czasami się zastanawiam czy w ich interesie jest to żeby taka inseminacja udała się za pierwszym razem. Jak nie wyjdzie to i tak przyjdę na następną aż wydam ponad 10 tys. Na In vitro. Chyba tak piszę bo jestem zła. Jeżeli sama nie napiszę jaki był wynik inseminacji to nawet nikt się nie zainteresuje czy się udało. Na siebie też jestem zła bo niby mam zapomnieć o problemie a siedzę i piszę na forum o niepłodności. Nie da się odciąć od problemu. I zawsze jestem ciekawa czy ktoś odpisał. I jeszcze raz dziękuję!!!
Piszemy o sobie o kobietach bo one to bardzo przeżywają , ale to problem pary. Z mężem układa nam się bardzo dobrze pod każdym względem, ale boję się żeby nie było to do czasu, bo problem z czasem zacznie nas przytłaczać. On jak widzi, że jestem przybita szczególnie jak pojawi się @ to zawsze mówi, że nie żenił się ze mną dla dzieci, że liczę się ja, jeśli będą dzieci to dobrze, bardzo dobrze ale jeśli nie to damy sobie radę. W ostateczności myśleliśmy, że moglibyśmy zaadoptować dziecko, ale ta świadomość , że to nigdy do końca nie będzie nasze i zastanawianie się od jakich ludzi pochodzi. Nie wiem mam nadzieje, że to kwestia wychowania. Przepraszam, że czasami piszę egoistycznie i tak, że raczej nie wypada, ale chciałam być szczera .

D1983 - gość

Ja też mam 27 lat i staramy się z mężem o dziecko od ponad 2 lat. Zmieniłam lekarza, ponieważ pierwszy stwierdził, że wszystko jest ok. Drugi też zlecił badania hormonów hsg , laparoskopię. Byłam stymulowana lekami i jestem po 1 nieudanej IUI. Mąż ma nasienie prawidłowe. Czyli wszystko jest ok, ale ciąży brak. Czy kiedykolwiek będę miała dziecko tego nie wie nikt? Siostra, szwagierka, koleżanki wszystkie mają małe bobaski. A mi serce pęka. Z nastrojem u mnie jest na przemian, raz się podnoszę raz upadam. Wczoraj byłam u mojego lekarza. Pocieszył mnie, że jeszcze teraz nie czas na załamywanie się. Powiedział, że trzeba walczyć, póki jest nadzieja. Trzeba próbować różnych sposobów. Medycyna nie jest doskonała. Mimo, że wszystko co dostrzegalne jest w porządku, pęcherzyki rosną, pękają, to nie potrafi powiedzieć jakiej są jakości, czy komórka jajowa zdolna jest do zapłodnienia. To można stwierdzić, poprzez jej pobranie, czyli rozpoczęcie procedury in vitro. Ale samo in vitro też nie jest gwarancją na urodzenie dziecka. Procent donoszenia ciąży też jest różny. Takie jest ciało ludzkie i zachodzące w nim procesy. Nikt nie wie jak zachowa się nasz organizm. Trzeba zacisnąć zęby i walczyć. Jest ciężko, ale nic innego nam nie pozostaje. Takie jest życie. Musimy wierzyć, że w końcu i nam się uda. Tych walczących jest bardzo dużo, nie jesteśmy sami. Przeżywamy to wszystko podobnie. Czytając większość wypowiedzi widzę samą siebie. Pozostaje mi tylko zbierać siły i życzyć jej wszystkim starającym się o upragnionego dzidziusia. Walczcie i nie dajcie się zwariować, bo to i tak nic nie da a tylko zaszkodzi. Trzeba być dobrej myśli. Pozdrawiam cieplutko i życzę powodzenia.

Agnieszka - gość

Witam !Ja mam za sobą 3 lata leczenia 6 inseminacji i invitro .Tak w skrócie to najpierw problem miał byc ze mną potem na męża przeniesiony .I tak jest w każdej klinice szukają , szukają i szukają .Po 6 inseminacji zaszłam w ciąże ale obumarła w 10 tygodniu, zdecydowaliśmy się na invitro w Białymstoku.Wszystko przebiegało bardzo dobrze do momentu transferu , okazało się ,że tylko jedna komórka jest zapłodniona i to już wiadomo że jest bardzo słaby zarodek i trzeba szybko transfer bo może w moim organizmnie się uratuje , niestety nie udało się .Priorytetem w klinikach takich jest aby komórka jajowa była dobra trzeba się odchudac żadne zbędne kilogramy są nie wskazane .Ale tyle kobiet trochę puszystych zachodzi w ciąże i moja siostra też jest tego przykładem bo ma troje dzieci ,że nie rozumiem za bardzo tego.Komórki są słabe i nic się nie poradzi.Odchudzam się bo mam zamiar za miesiąc spróbowac jeszcze raz ale czy ja w ten sposób nie osłabie organizmu....pomóżcie , miał ktoś problem z komórką ajową i udało się wszystko , napiszcie :)Agnieszka

kluska
Portret użytkownika kluska
Offline
Wpisy: 3
Dołączył(a):10/12/2010
Woj.:małopolskie

Heh, moje monitoringi tez dluzej nie trwaja niz 5 min. Niby duzo ludzi chce mnie jakos wesprzec, ale to na nic. Jesli sie czegos szczerze pragniesz, to nie potrafisz o tym myslec. Mam kochanego meza, wspanialego. Wierzymy, ze nam sie w koncu kiedys uda... tylko dlaczego na to musimy czekac az tak dlugo, kiedy inni maja to z przypadku albo za pierwszym razem? Ostatnio wynalazlam w necie, ze sw. Dominik jest naszym patronem, do niego tez sie modle i nosze poswiecony pasek sw. Dominika. Mam nadzieje, ze wyslucha modlitw. Jutro rano monitoring. Mam nadzieje, ze moje pecherzyki ladnie sobie rosna, a endometrium staje sie odpowiednio grube:) Trzymajcie kciuki:) Pozdrawiam i glowy do gory!

kluska
Portret użytkownika kluska
Offline
Wpisy: 3
Dołączył(a):10/12/2010
Woj.:małopolskie

Agnieszko, inseminacji jeszcze nie mialam. Co do odchudzania to cos w tym prawdy jest. W moim przypadku nie wiem do konca czy chodzi o poziom cukru, chociaz mam go w normie, bo puszysta tez nie jestem, ale p. doktor przepisal mi tabletki n aobnizenie cukru. Oprocz tego regularne cwiczenia i mala dieta pozwolily mi zrzucic pare kg. Ale nadal nic. Raz udalo mi sie zajsc w ciaze, ale niestety w 6 tyg., kiedy mialam juz z mezem sluchac bicia serduszka malenstwa, okazalo sie, ze mam puste jajo plodowe. To byla dla mnie masakra. Po odstawieniu lekow podtrzymujacych ciaze poronilam w 10 tyg. ciazy. Co miesic mam nadzieje, ze moze w koncu sie udalo, a pozniej przychodzi @. Niestety, mam wrazenie, ze rozumieja nas tylko te osoby, ktore przezyly cos podobnego jak my. Ale i do nas kiedys szczescie zawita. Tego sie trzymajmy.

Nikola - gość

Głowa do góry możemy być szczęśliwe !! ja urodziłam 10 lat temu syna po 4 letnim chodzeniu na różne badania gdzie mówiono wszystko w porządku trafiłam potem na lekarza który przepisał mi costilbegyt i po 4 mc zaszłam w ciążę nie było żądnego problemu raz byłam na magnezie w szpitalu a;e po 2 latach chciałam znowu powiększyć rodzinę po tym samym leku zaszłam w ciążę po 2 mc poroniłam w 8 tyg rok póżniej zaszłam w ciążę znowu po tym leku poroniłam w 11-13 tyg jakos tak prawdopodobnie coś z serduszkiem było bo wszystkie inne parametry były ok tylko serduszko przestało bić , zrobiliśmy sobie kilka lat przerwy ale czas biegnie nieubłaganie i w tym roku ponownie zaczełam się leczyć w pierwszym cyklu brania costibgegu tu udało sie ale w 6 tyg juz niestety poroniłam dalej jestem na lekach jesli w tym cyklu się nie uda w styczniu mam jechac na laparoskopie , histeroskopię szukac przyczyny ,to jak gra w totolotka i wielka wygrana albo wielka porażka taki nasz los ale powiem wam że czasem zaczynam myślec o adopcjii teraz moja znajoma dostała piekną mała dziewczynkę jest taka sliczna i mądra dlaczego nie uszczęśliwic takiego maleństwa jeśli nie uda się to poddam się i przygarnę małą bezbronna istotkę do siebie :)

Nikola - gość

Ona nie robi tego specjalnie ona nie zdaje sobie sprawy co ty czujesz kobieta w ciąży chce pochwalić się całemu światu swoim szczęściem nie miej żalu do niej zobaczysz kiedys i ty poczujesz takie szczęście , to boli ale tylko my wiemy te które z zajściem w ciążę mamy problemy nikt nas nie potrafi zrozumiec tak jak jak te które sie starały udało im się one wiedzą co to znaczy i te Panie wiedza jak zachowac się przy kobietach które nie mogą cieszcyc sie rosnącym brzuszkiem ,Życzę wytrwałości i 2 kreseczek na teście bądż pozytywnego wyniku BHCG

Marcelina
Portret użytkownika Marcelina
Offline
Wpisy: 2
Dołączył(a):15/12/2010
Woj.:śląskie

Drogie Panie!

Jestem studentką V roku psychologii. Interesuję się psychologicznymi skutkami niepłodności. W związku z tym zdaję sobie sprawę, z jak bardzo trudną sytuacją się zmagacie.

W tym roku piszę pracę magisterską dotyczącą satysfakcji z małżeństwa wśród kobiet, które bardzo chciałyby mieć dziecko, jednak mają trudności z zajściem w ciążę bądź jej donoszeniem.

Mam do Was, drogie Panie ogromną prośbę o pomoc w badaniach, które przeprowadzę. Dokładnie chodzi o wypełnienie kilku kwestionariuszy i ankiety (zupełnie anonimowo).

Wyniki badań mogą wnieść cenne wskazówki do praktyki terapeutycznej pomocnej parom zmagającym się z problemem niepłodności.

Panie, które są chętne, aby mi pomóc proszę o wiadomość mailową na adres: InicjalMM@poczta.onet.pl

Bardzo dziękuję i życzę sukcesów:*

kasia2212
Portret użytkownika kasia2212
Offline
Wpisy: 11
Dołączył(a):21/12/2010
Woj.:inne

Może to głupie ale po przeczytaniu postów kamień spadł mi z serca NIE JESTEM TRĘDOWATA i nnie tylko ja mam problem z zajściem w ciążę.Staramy sie od 6 lat i nic za nami wiele badań i kolejne już w styczniu:))Ja trafiłam na cudowną Panią doktor dopiero po 5 latach zmagań z niepłodnością w Polsce,Obecnie mieszkamy za granicą i tu sprawe mamy dość ułatwioną,Cudowną panią ginekolog która na pierwszej wizycie dała nam nadzieje i podniosła na duchu cyt: ''Głowa do góry zrobimy wszystko żeby Wam się udało spełnić marzenia''do dnia dzisiaj słysze jej słowa:)czuję sie podobnie jak WY słysząc dookoła o ciąży,nie mogę znieść czasami opowieści przyjaciółki która niedawno urodziła jaką to ma cudowną córeczkę zresztą też oczekiwaną przez 7 lat.A najbardziej boli to że jak juz komus sie uda nie pamięta lat zmagań i przepłakanych nocy:( Czasami słyszałam docinki ze strony koleżanki (która podobnie jak my miała problem z niepłodnością) gdy już była w ciązy powiedziała mi że mój mąż musi sie bardziej postarać,do cholery a jej mąż jest po 40i poddali sie inseminacji!!!To najbardziej boli.Mam dość komentarzy w rodzinie typu ''my juz dwójka a Wy kiedy? ''Boże mój drogi to tak jakby pytać się kaleki dlaczego nie chodzi!!!!Wierze dziewczyny że już niedługo zostaniemy Mamusiami i będziemy szczęśliwsze bardziej niż pary którym przychodzi ''to'' łatwo.Życze powodzenia i miłych i owocnych nocy:)

--

kasia2212

Nikola - gość

Kasia wydaje mi się że ludzie nie kapują o co chodzi a wy pewnie rónierz o tym problemie nie mówicie otwarcie ale mnie równiez było ciężko przez 4 lata przyznać się przed ludżmi że mam problem ale tak jak mówi lekarka głowa do góry nam się udało dziś mamy juz 10 letniego syna 3 poronienia za sobą ale dalej walczę i dalej się leczę w styczniu idę na laparoskopię i histeroskopię jest jakas nowa nadzieja że tym razem dojdziemy do końca :)

kasia2212
Portret użytkownika kasia2212
Offline
Wpisy: 11
Dołączył(a):21/12/2010
Woj.:inne

Ufffff i już prawie po świętach:))))Wigilia,opłatek i kolejny rok te same zyczenia:)) ABYSMY W PRZYSZŁYM ROKU BYLI JUZ WE TRÓJKĘ:) Mam nadzieję że tym razem się spełnią:) Nie tracę wiary:))) UDA SIĘ!!!!!!!!
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU:))))))))

--

kasia2212

dora_kg
Portret użytkownika dora_kg
Offline
Wpisy: 12
Dołączył(a):30/12/2010
Woj.:zachodniopomorskie

witam

Widzę że i ja nie jestem sama, kiedy straciłam naszego aniołka byłam zła na cały świat miałam nawet żal do swojej własnej siostry, że ona znów jest w ciąży a ja straiłam nasze maleństwo ( miedzy jej synkiem a moim aniołkiem wg. terminu było 14 dni różnicy).
nadal jest mi przykro że nie mogę zajść w ciąże, drażni mnie jak ktoś mówiże np. za 2 lata beda mieli dziecko w koncu los bywa przewrotny. na kobiety w ciąży jakoś stałam się obojętna de facto w pracy jestem dla cięzarnych bardzo hymmmmmmmmmmm chłodna ale niestety nie potrafię tego zmienić.

--

"Większość rzeczy na tym świecie stworzona została przez ludzi, którzy wytrwali, kiedy zdawało się, że nie ma już nadziei."
Dale Carnegie

Kasieq
Portret użytkownika Kasieq
Offline
Wpisy: 4
Dołączył(a):03/01/2011
Woj.:podkarpackie

witajcie.
już dawno gdzieś tam przeblakiwalam się po takich forach, ale jakoś nie miałam weny by się wypowiadać, aż do dziś, tak was czytałam i poczułam ze nie jestem z tym sama. od ponad 2 lat staramy się z mężem o dziecko i nic, na początku myślałam ze to może jakaś moja blokada ze za bardzo chce, albo ze to chwilowe.tym bardziej ze w połowie starań trafiłam do lekarza który twierdził ze wsio jest ok i żeby się starać i będzie ok. od września chodzę do dobrego specjalisty, robiłam przeróżne badania hormonalne, wszystko rozwleczone w czasie ale podobno tak musi być.na jutro mam wyznaczona kolejna wizytę, na której mamy ustalić termin pobudzania jajeczkowania.lekarz cos mówił o zastrzykach i lekach, jestem gotowa na wszystko, nawet na ból..oby to pomogło.aha dodam ze badania nasienia męża wyszły bardzo dobre(niby powinno mnie to cieszyć bo lekarz powiedział ze wśród facetów teraz to wyjątek tak dobre wyniki)ale niestety to efekt odwrotny miało, to ni jest kwestia samolubności, ale jakoś poczułam się gorsza, "ta winna" Mój maż to typ człowieka który kryje emocje i do tej pory od momentu mojego leczenia nie porozmawiał ze mną o tym wprost. a ja bym tego chciała.Dodam ze w tym roku będę miała już 30 lat :/ Bardzo bardzo chce mieć dzidzi, ale chwilami tracę nadzieje. Rozumiem doskonale wasze rozgoryczenie ciąża innych. ja nie wiem czy to głupie zrządzenie losu czy jakiś pech ale w moim otoczeniu pełno ciężarnych, co powoduje tym samym moje płakania w w poduszkę, czemu nie ja!!!Jakos psychicznie sobie z tym nie radze, choć staram się tego nie pokazywać. Dodatkowo święta i wciąż te same życzenia powiększenia rodziny..... a to tak boli... moja teściowa tez w kolko mi życzy dzidziusia :(:(:( ehh jak z tym żyć....tak bardzo chciałabym się cieszyć małym bobaskiem, ale jak na razie jest to możliwe tylko w snach....bo często śnie o malutkiej dziecince :)ale gdy wstaje rano czar pryska.....

anka83
Portret użytkownika anka83
Offline
Wpisy: 107
Dołączył(a):03/01/2011
Woj.:wielkopolskie

Kasieq rozumiem Cie w zupełności. Proponuję rozmowę z mężem. Wiem, ze łatwo powiedzieć, ale to musi nastapić, bo inaczej oddalicie sie od siebie. Wiem to z własnego doświadczenia. Mój mąż nie potrafi rozmawiac i tłumi emocje. Trzeba naciskać na rozmowę i próbować, próbować, próbować bo inaczej okaże się, że zupełnie się rozminęliście mimo, że nadal się kochacie. I nic z tego nie wyjdzie. Ja stosuję taka taktyke nacisku i działa :-)
A co do teściowej - mam to samo... Głupi domyśliłby się, że mamy problem a ona stale - che wnuka, chce wnuka. Az by się chciało powiedzieć - to se kup!!!

asikk - gość

Witam
Tak jak kilka z was dziewczyny nie daję sobie już rady, chęć bycia już mamą przesłania mi wszystko, już nawet nie potrafię się cieszyć z niczego. Wiem, że to niedobra reakcja bo sama się pogrążam. Jeszcze w stycznia szwagierka oznajmiła, że jest w ciąży, i jeszcze głupie docinki, nie wiecie jak to zrobić, to chodźcie do nas na nauk.. Ale chcieli i mają od razu za pierwszym razem. A teściowa tylko a wy bierzcie przykład, na co czekacie, co jeszcze wam w życiu mało. Ona dopiero jest w 3ecim tygodniu i robi w koło tego straszny szum juz meble w pokoju ustawiją a mnie to dobija, i jeszcze najgorsze jest to, że mój mąż nawet mi nie powie miłego słowa. Tylko usłyszałam co ty myslisz, że wszyscy majaą się rozczulac nad tobą, że nie możesz miec dzieci, a jesteśmy w trakcie badań i nie jest jednoznacznie stwierdzone, że to może być moja wina. Normalnie sa chwile , że opadam z sił, i zostaję z tym sama. juz nie mama nawet komu się wyżalić.
Ja tez ak jak dora jestem dla innych ciężarnych chłodna, wiem że to głupie ale moja przyjaciólka jest w ciaży, i zauważyła to że kontakt odkąd ona jestw ciąży nam się urwał. Ale ja nie potrafie juz normalnie z nia rozmawiać. Wiem , że to chore ale to jest silniejsze odemnie

li-monka
Portret użytkownika li-monka
Offline
Wpisy: 4
Dołączył(a):05/01/2011
Woj.:małopolskie

Witam,
ostatnio często przeglądam różne fora i zbieram informacje nt stosowanego u mnie leczenia. Nigdy nie miałam ochoty włączac się do rozmów, ale trafiłam na Was i poczułam się lepiej, bo wiem, że nie jestem sama. Staramy się z mężem o dziecko już od ok 3 lat (choc wcześniej też jakoś specjalnie nie unikaliśmy potomstwa), a od dwóch lat z pomocą róznych lekarzy. Zawsze myślałam, że problem niepłodności mnie nie dotyczy - w końcu moja mama pięcioro dzieci, i ja zawsze marzyłam o licznej rodzinie. Pierwszy raz do lekarza wybrałam się dwa lata temu (oczywi ście lekarz "z polecenia"). Stwierdził że wszystko ok, kazał się odprężac, wyjechac na wczasy do dziury zabitej dechami bez telewizora i leżec do góry nogami-wiadomo w jakim celu. No to leżałam...prawie półtorej roku. Stwierdziłam, że czas ucieka, a nic się nie dzieje więcej, więc zmieniłam lekarza. Ten w końcu zlecił mężowi badanie nasienia (do tej pory się zastanawiam czemu sami wcześniej na to nie wpadliśmy) i twierdził, że... marne szanse (jeden parametr nieznacznie odstawał, ale póżniej okazało się, że WHO zmieniło normę i jest ok) i tyle!!! na pytanie jakie są szanse, to powiedział, że do zapłodnienia potrzebny jest jeden plemnik i jedyne co mąż może zrobic to łykac witaminy. Wyszłam od niego z płaczem...ostatecznie nie codzień człowiek słyszy, że nie będzie mógł miec dzieci... Na szczęście ochłonęłam i wybraliśmy się do specjalistycznej kliniki w Krakowie. No i zaczęły się konkrety. Lekarz na wstępnie zaznaczył, że dajemy sobie pół roku, nakreślił plan działania, zlecił wszystkie potrzebne badania. Ponowne badanie nasienia dało dobre wyniki, więc skupiliśmy się ma mnie. Nabrałam nadziei, że się uda, zwłaszcza ze wyniki bardzo dobre, hormony idealne, pęcherzyki ładnie rosną. Histeroskopia i sonoHSG wykazały że w środku też wszystko super. No więc w czym problem? Zaczęliśmy stymulowac cykle, clostilbegyt na wzrost pęcherzyków + zastrzyk ovitrelle na pękanie - niestety ten przepis na dzidziusia nie zadział. Teraz robie sobie zastrzyki z bravelle, zobaczymy co będzie... Człowiek jest w stanie wiele znieśc i poświęcic, tylko, żeby miał chociaż z kim o tym porozmawiac...Mąż jest wspaniały, ale mimo że skryty to wiem, że jemu też jest cięzko. Dlatego jak przeczytałam anie88, która zaczęła ten post, poczyłam się jakbym to ja napisała. Kolejne wypowiedzi, kótre czytałm utwierdziły mnie tylko, że nie jestem sama... Moja nalepsza przyjaciólka na rocznego synka i odkąd zaszła w ciąże to rozmawiamy tylko o tym: ciąża oczekiwanie poród wychowanie katarki kupki i inne...cieszę się jej szczęściem ale jest mi strasznie przykro...probowałam kiedyś o tym rozmawiac, ale wszystko znów jest jak było... myślę że po prostu ona się boi poruszac ten temat... Do tego paczka znajomych ze studiów: przeżywaliśmy wsplnie obrony, pierwszą pracę, nasze śluby, pierwsze narodziny. Teraz już zzaczyna zataczac drugie koło, tylk my odstajemy...tak ciężko jest się cieszyc z czyjegoś szczęścia i udawac, że wszystko jest w porządku, kiedy nie jest...żeby tylko można było się komuś pożalic, może byłoby łatwiej. Wiem, że przynudzam zbyt długimi wypocinami, ale trochę mi lepiej. A poza tym to wczoraj doszedł mi dodatkowy stres: miałam wypedek samochodowy, na szczęście tylko z moim udziałem. Skonczyło się na tym, że skasowałam samochód, ale wyszłam bez szwanku, miałam mnóstwo szczęścia! Rozmyślam teraz nad tym cały czas..., może nie warto się tak zadręczac, tylko ciszyc sie tym co się ma i spróbowac uszcześliwiac innych, może czyjeś niechciane dziecko... Ostatecznie ktoś tam gdzieś ma wobec nas swoje plany...Życzę Wam wszystkiego dobrego!

anka83
Portret użytkownika anka83
Offline
Wpisy: 107
Dołączył(a):03/01/2011
Woj.:wielkopolskie

li-monka nie jestem lekarzem i nie myśl, że się wymądrzam, bo skoro jesteście w klinice to pewnie się Wami zajęli odpowiednio. Mimo wszystko zapytam - czy nie stwierdzono u Ciebie PCO albo nie masz np. więcej cm w brzuszku? Badałaś insuline i glukozę w jednym dniu?

li-monka
Portret użytkownika li-monka
Offline
Wpisy: 4
Dołączył(a):05/01/2011
Woj.:małopolskie

anka83 dzięki za zainteresowanie. PCO nie stwierdzono (usg, histeroskopia, HSG niczego nie wykazały). Na insulinę i glukozę nie miałam badań. Ostatnie jakie mi lekarz zalecił to ca-125, (żeby wykluczyc endometriozę) i przeciwciała przeciw plemnikom. Co prawda nie mam w pasie 60 cm, ale dużej nadwagi też nie. Zainteresowałaś mnie, napisz proszę coś więcej.

Nikola - gość

Li-monka czy możesz zdradzić w jakiej klinice jesteś ? ewentualnie polecić dobrego lekarza ??

Ja w obecnej chwili szykuje się na laparoskopię histeroskopię mam już wyznaczony termin maja sprawdzic czy w brzuszku wszystko oki i czy jajowody są drożne mam juz jedno dziecko ale 3 poroniłam i szukająją przyczyny a może inaczej to ja szukam przyczyny nie możności zajścia w ciążę i problemów z donoszeniem w tym cyklu nie byłam stymulowana costilbegytem i jajeczka sa 14 mm największę w 14 dniu cyklu i do tego zaraz po badaniu i usg jak pojechałam do domu dostałam silnych bóli podbrzusza i temperaturę nie wiem dlaczego dzis 3 dzień plamię nie sadze by to było od jajeczkowania miewałam większe jajeczka i nigdy w środku cyklu nie krwawiłam ani nie plamiłam chyba znowu jutro się do lekarza przejadę wezmę przy okazji listę potrzebnych badań do histeroskopi ,pytam o lekarza bo czasem warto zmienić myślałam o macierzyństwie w Krakowie ale nie znam tam żadnego lekarza i nie wiem do kogo uderzyć zastanawiam się nad próba inseminacjii ale czy to ma sens hmm
chciała bym spróbować wszystkiego bym nie miała kiedyś wyżutow sumienia że nie próbowałam

anka83
Portret użytkownika anka83
Offline
Wpisy: 107
Dołączył(a):03/01/2011
Woj.:wielkopolskie

moje BMI jest np ok. Do szczuplasów nie należę z pewnością, ale nadwagi raczej też nie mam, a mimo to moja Pani endokrynolog zaleciła mi badanie insuliny na czczo i glukozę - z tej samej krwi w ten sam dzień. Obliczała mi wskaźnik Homa (chyba insulina/glukoza, ale nawet nie pytałam o szczegóły) i wyszedł za duzy, co ponoć świadczy to o insulinooporności. Glukoza zazwyczaj w normie, a insulina wysoka. Często towarzyszy temu PCO, ale nie zawsze. Ja mam taką dziwną odmianę, bo jak poczytasz trochę to i o zaniku miesiączki piszą, a ja nie miałam z tym problemu, ale oporność tkanek na insulinę miesza najogólniej mówiac w jajnikach tak, że mimo, że dostajesz miesiączki to mogą być to cykle bezowulacyjne. Poza tym moze byc problem z donoszeniem ciązy jak się uda. Naprawdę sporo tego jest w necie i nie da się tego tak ogólnie opisac. W każdym razie ja mam PCO i insulinooporność i leczona jestem metforminą -Glukophage 500 no i mam nadzieję, że dam radę :-) lek ten nie jest jakis bardzo drogi. Do tego ruch i odpowiednie - niskowęglowodanowe żywienie, bo węglowodany sprawiają, że insulina wariuje a organizm nie może w przypadku insulinooporności dać z nią sobie rady, a jednak to hormon. Poczytaj więcej i zapytaj lekarza o to. ja płaciłam za oba badania w sumie ok. 40 zł.

li-monka
Portret użytkownika li-monka
Offline
Wpisy: 4
Dołączył(a):05/01/2011
Woj.:małopolskie

Nikola, ja leczę się właśnie w Macierzyństwie, ale trafiłam tam z przypadku. Mąż znalazł ją przez internet, jak szukał miejsca gdzie monżna zrobic badninie nasienia. Po kolejnym rozczarowaniu u naszego lekarza, postanowiliśmy się wybrac własnie do Macierzyństwa licząc się z niemałymi kosztami, ale ostatecznie specjalizują się w leczeniu niepłodności więc jak tam nie pomogą to gdzie:) o moim lekarzu ciężko narazie coś powiedziec, bo efektów póki co jeszcze nie ma, ale jest konkretny, rzeczowy i wygląda jakby miał plan działania. Świetnie robi histeroskopię! trochę się bałam, bo oczywiście czytałam trochę w necie nt tego zabiegu i dziewczyny różnie pisały. Mnie kompeltnie nic nie bolało, ale może też dlatego, że mój lekarz się w tym podobno specjalizuje. Jak będziesz chciała to cos mogę Ci jeszcze poopowiadac o tej klinice i dac namiar na lekarza.

li-monka
Portret użytkownika li-monka
Offline
Wpisy: 4
Dołączył(a):05/01/2011
Woj.:małopolskie

Z tą insulioodpornościa to mnie zaskoczyłaś. PCO wykluczam, ale badanie glukozy i insuliny zawsze można zrobic, tylko jak zasugerowc delikatnie lekarzowi (oni raczej nie lubią jak się ich "poucza":)) dobrze, że masz diagnoze, przynajmniej wiadomo gdzie jest problem i jest szansa za pomyśle zakończenie:) Powodzenia z leczeniem!

anka83
Portret użytkownika anka83
Offline
Wpisy: 107
Dołączył(a):03/01/2011
Woj.:wielkopolskie

jeśli to ginekolog to powiedz, że masz kogoś z rodziny - jakiegoś endokrynologa i poleciła to sprawdzić. U mnie akurat endokrynolog to zrobił. Tyle, że u mnie akurat skierowania na to nie dostałam tylko musiałam zapłacić. A tak wogóle twój ginekolog kierował Cię do endokrynologa? Może się mylę, ale z tego co piszesz Twoje badania są raczej pod kątem ginekologicznym a może to coś pod względem endokrynologicznym niedomaga? Wiem, że łatwo pisać i radzić :-)
A co do mnie to lekarz podejrzewa jeszcze gruczolaka u mojego męża więc dłuuuga droga przed nami...

Nikola - gość

To wszystko to szukanie igły w sianie tak jak mój lekarz powiedział to jak gra w totolotka albo sie uda albo nie tysiąc przyczyn i tysiąć badań trzeba by było zrobić żeby dowiedziec się co nam dolega ja narazie trzymam się jednego lekarza który 10 lat temu mi pomógł zajść w ciążę wszyscy mówili że wszystko oki on dał mi lek costilbegyt i po 4 mc żazywania zaszłam w ciążę każda kolejna ciążą też była za pomocą tego leku bez tego ani rusz podobno mam jakaś twarda otoczkę która utrudnia pęknięcie i coś mi wspominał że przy laparoskopi coś mi podziurkują żeby ułatwić pękanie alę musze dopytać jeszcze dokładnie co to ma być a tymczasem dzis musiałam znowu umówić się na wizytytę bo nędę nadal plamię :( laparoskopię histeroskopię będę miała robioną w szpitalu u kolegi mojego lekarza .A co do lekarzy to hmm różnie bywa z tymi opiniami jeśli nam lekarz pomożę to bedziemy go chwalić a jesli nie to już mówimy że zły ale czasem nie da się nam pomoc , ale zmienić zawsze warto może inny będzie miał nowe pomysły tylko to najgorsze że to wszystko strasznie kosztuje ja za same wizyty płące miesiecznie 400zł :( Mam jedno dziecko ale chciała bym bym jeszcze jedno mąz mnie namawia żebym nie leczyła się tylko żebyśmy poszli do ośrodka adopcyjnego i zaadoptowali małą dziewczynkę a dziewczynkę dlatego że marzę o dziewczynce naturalnie nie ma się takiego wyboru płci dziecka przy adopcji jest mam kontakt z takim dzieciątkiem adoptowanym i jestem zakochana w niej :)

anka83
Portret użytkownika anka83
Offline
Wpisy: 107
Dołączył(a):03/01/2011
Woj.:wielkopolskie

Nikola a Ty nie masz PCO bo już się gubię? Piszesz "podobno mam jakaś twarda otoczkę która utrudnia pęknięcie". A ja znalazłam coś takiego w różnych materiałach: "U kobiet z PCOS stymulacja jajeczkowania może nastręczać trudności. Z jednej strony często stymulacja okazuje się nieskuteczna, a rosnące pęcherzyki nie pękają – być może z powodu pogrubionej osłonki jajnika". Tak jakoś mi się skojarzyło od razu z Tobą.

Anonim - gość

ja skoli słyszałam,że kobiety PCOs nadmiernie reagują na stymulację.

anka83
Portret użytkownika anka83
Offline
Wpisy: 107
Dołączył(a):03/01/2011
Woj.:wielkopolskie

no i widzicie - ile "szkół" tyle opinii i jak my bidulki mamy się odnaleźć w ty wszystkim? Nie wiem jak wy, ale ja mam praktycznie codziennie takie wręcz psychozy czy lekarze u których sie leczę są ok, czy dostatecznie duzo wiedzą i czy mi pomogą. Więc od razu wyszukuję miliona kontaktów do innych lekarzy, wydzwaniam i jak się okazuje, że trzeba dłuuuugo czekac to rezygnuję z nadzieją, że lekarze, do których chodzę jednak mi pomogą. I tak w kółko. Zwariować można. Nie ma dnia ani godziny w której nie myslę o naszych problemach. Nawet śni mi się, że nie mam już szans itd. Paranoja jakaś. I jak się tu od tego uwolnić?

Nikola - gość

Ania czy ja mam PCO hmm wiesz kiedys padło takie stwierdzenie ale nigdy potem mi juz o tym nie wspominano pewnie mam :) w moim przypadku nie jest nadmierna stymulacja mam powiedzmy 2 jajeczka duże na jednym jajniku na drugim np jedno jest więcej widocznych pęcherzyków ale lekarz mówi że one zawsze są ale sa tak małe że nie bierze się ich pod uwagę bez stymulacji w 14 dniu cyklu maja ok 14 ze stymulacja mają często nawet ponad 20 tylko co z tego jak nie idzie tego rozwalić i często przerastają i zanikają a czasem mowił że pekło i jest napewno po owulacjii .Każda z nas wie że jeśli są pęcherzyki to sa duże szanse i duża nadzieja ale kiedy do kogo szczęście zapuka tego nie wiemy a szkoda pamiętam jak przed pierwszą ciążą miałam podobnie jak ty Aniu duzo o tym myślałam śniłam i tak marzyłam żeby zobaczyć swoją przyszłość choć przez moment zobaczyć czy będziemy mieli dziecko ale przyszło niespodziewanie z zaskoczenia kiedy już szykowali mnie do szpitala na ten zagieg który teraz mają mi robić :) a co do mojego plamienia dziwnego to sie okazało że progesteron spadł najwidoczniej dostałam w tabletkach i po dwuch juz wszystko wróciło do normy, dostałam cały spis badań które mam wykonać i muszę troszkę polatac tu i tam :) by ze wszystkim zdążyc :)

anka83
Portret użytkownika anka83
Offline
Wpisy: 107
Dołączył(a):03/01/2011
Woj.:wielkopolskie

no to lataj lataj :-) oby zdążyć ze wszystkim :-)

anonimka
Portret użytkownika anonimka
Offline
Wpisy: 9
Dołączył(a):19/01/2011
Woj.:śląskie

witam dziewczyny ..borykam sie rowniez z tym samym problemem..i az wstyd powiedziec..ale gdy widze kobiete w ciazy..to jestem na nia zla..dlaczego Ona a nie ja :(..silniejsze jest to ode mnie niestety..niedroznosc jajnikow ,endometrioza i slowa lekarza ..ktore slsze do dzis byly na poczatku jak wyrok In Vitro...szukam dobrej kliniki w Katowicach..okolicach?..decyduje sie..ze strachem..czy sie uda..ale bycie mama jest silniejsze od strachu..macie moze jakies namiary do dobrego lekarza?
Pozdrawiam

anka83
Portret użytkownika anka83
Offline
Wpisy: 107
Dołączył(a):03/01/2011
Woj.:wielkopolskie

anonimka słyszałam, że jak ktoś nie chce in vitro to naprotechnologia pomaga. Poczytaj trochę. Mnie się wydawało, że to tylko oglądanie sobie sluzu ale bardzo się myliłam. M.in. pro live się tym zajmuje. Nie jestem absolutnie fanatyczką religijną ale to właśnie katolicka metoda. Oglądałam o tym program i mają zdumiewające wyniki. Ja osobiście jeśli kiedykolwiek usłyszę in vitro to adoptuję dziecko. Nie chodzi o względy religijne, ale zwykły strach, duże pieniądze i wolę adoptować. Ale jeszcze póki co walczę.

Nikola - gość

Cześć dziewczynki ja juz kilka badań mam za sobą chyba dobrze wypadły :) dziś jadę na konsultację z lekarzem czy sa dobre :) Mąż bardzo nie chce żebym poszła na ten zabieg aż zaczynam się bać .Ania a co u Ciebie ??

anka83
Portret użytkownika anka83
Offline
Wpisy: 107
Dołączył(a):03/01/2011
Woj.:wielkopolskie

jesli pytasz Nikola o mnie własnie, oczekuję na 2 kreski i w tym wątku właśnie MałaMi mnie wspiera. Jak masz wiedzę na temat beta hcg to zapraszam do tamtego wątku :-)

anka83
Portret użytkownika anka83
Offline
Wpisy: 107
Dołączył(a):03/01/2011
Woj.:wielkopolskie

no i zapomniałam dodać, że bardzo cieszę się, że póki co idzie u Ciebie dobrze - informuj na bieżąco :-)

anonimka
Portret użytkownika anonimka
Offline
Wpisy: 9
Dołączył(a):19/01/2011
Woj.:śląskie

Aniu..ale czy to sie sprawdza? ta naprotechnologia przy calkowitej niedroznosci jajowodow?..mnie sie chyba juz rozum lasuje..?

anka83
Portret użytkownika anka83
Offline
Wpisy: 107
Dołączył(a):03/01/2011
Woj.:wielkopolskie

no to masz rację - niedrożności jajowodów chyba tu nie ominie naprotechnologia

Nikola - gość

Ale jajowody sie udrażnia nie proponował Ci lekarz ?

anka83
Portret użytkownika anka83
Offline
Wpisy: 107
Dołączył(a):03/01/2011
Woj.:wielkopolskie

o Boże... poczytałam sobie o tych jajowodach i może mnie tak bolało bo mam z tym problem? Masakra, psychicznie mozna się wykończyć... Mój lekarz powiedział, ze jak w tym cyklu nie zajdę w ciążę to bierze mnie po @ na 2 dni do szpitala na hsg, więc musi miec podstawy... A ja łudziłam się, że będzie tak pięknie... Dlatego tak szaleje z tym testem. Normalnie az sie nic nie chce

Nikola - gość

Ania nie pękaj może jest jakaś drobna przeszkoda i dlatego jest problem a jak ją usuną to może będziesz jeszcze narzekać na płodność :) Mnie już dawno to proponowano że pierwsze co to właśnie laparoskopia histeroskopia a dopiero potem leczenie ale nie słuchałam wtedy to teraz słucham :) i mam taka nadzieję że po tym się uda .Czasem są przegrody , zrosty , niedrożne jajowody czego nie widać na usg więc warto chyba te 2- 3 dni poleżeć w szpitalu .

anonimka
Portret użytkownika anonimka
Offline
Wpisy: 9
Dołączył(a):19/01/2011
Woj.:śląskie

Nikola..mialam robiona laparoskopie..i niestety nie udalo sie udroznic..In Vitro i tylko In Vitro jedyna droga do macierzynstwa..HSG..laparoskopia potwierdzily..echhh..

monia27 - gość

witajcie ja rownież niemoge zajsc w ciaze czasami juz mam dosc tego wszystkiego takiego rozczulania od innych a i tak tego niezrozumnieja ..w tej chwili jestem po stymulacjii pierwszej(closybeget,pregnyl,monitorowanie) i czekanie do @..przeszlam hsg mam drozna jajowody,nasienie meza w porzadku,tylko lecze sie na prolaktyne w tej chwili mi spadla z 90,oo do 8,00 takze wynik dobry..

anka83
Portret użytkownika anka83
Offline
Wpisy: 107
Dołączył(a):03/01/2011
Woj.:wielkopolskie

monia27 witamy :-) z tego co piszesz jesteś na dobrej drodze. Nie poddawaj się!!! No i pisz co i jak :-)

Zimolek
Portret użytkownika Zimolek
Offline
Wpisy: 7
Dołączył(a):18/11/2010
Woj.:wielkopolskie

U mnie wyniki ogólnie są dobre, męża też. Biorę tylko duphaston i bromergon ze względu na czynnościową hiperprolaktynemie. Lekarz stwierdził, że teraz spróbujemy inseminacji. Ten cykl był idealny, endometrium grube jak smok, pęcherzyk pięknie urósł, a następnie 24h po podaniu pregnylu ładnie pękł. Od tego czasu minął dopiero tydzień, a ja staram się nie wariować-udało się czy jak zwykle nie?
Nie przypuszczałam, że kiedyś będę skazana na inseminacje, jest to mało romantyczne, ale jeśli dzięki temu mam szanse zostać mamusią to warto. Pozdrawiam.

Nikola - gość

Anonimka przykro mi ja na Twoim miejscu spróbowała bym invitro jesli nie ma innej szansy nie wiem czy jesteś w stanie udżwignąć ciężar finansowy ale chociaż raz z mi żę super dzieciak a rodzice szczęśliwi .Szkoda że koszty tego sa takie duże ale leczenie takie jak większość z nas teraz ma też nie jest tanie .

BYłam u lekarza powiedział że wyniki mam super przed samym zabiegiem mam zrobić pozostałe wszystko już umówione .
Moja siostra ma ten sam problem z tym że u nich wszystko gra żadnych przeszkód jajeczkowanie idealnie co do dnia a jednak 12 lat mineło i nie doczekali się własnego dziecka oboje zdrowi ale lekarz mówi że często tak jest .Znajoma opowiadała mi że był taki przypadek że włąsnie małżeństwo nie miało dzieci a jak się rozeszli to oboje zostali rodzicami dziwne ale prawdziwe .

anonimka
Portret użytkownika anonimka
Offline
Wpisy: 9
Dołączył(a):19/01/2011
Woj.:śląskie

witam dziewczyny..i tak po namysle..zdecydowalam sie na In Vitro..nie wiem co? nie wiem jak bedzie? ale jak nie sprobuje to sie nie dowiem..borykam sie miedzy dwoma klinikami Plast_med i gyncentrum..ale z opinii na forach..gyncentrum jest dobrze zapowiadajace sie..zglosilam On-Line sie do Plast Med szybka reakcja oddzwonili do mnie..pani bardzo mila..natomiast gyncentrum milczy mimo ,ze zapytanie wyslalam juz trzy razy:(((..tak bardzo sie boje..

Nikola - gość

Anonimka jestem za !!! a klinike już chyba wybrałaś tą z której był odzew niemal natychmiastowy druga ciężko powiedzieć ale widocznie meile maja bo mają ale pewnie ich nie czytają .

Próbuj próbuj trzymam kciuki :)

Czytam te wasze posty i tak sie zastanawiam że ja nigdy nie miałam badań pod kontem prolaktyny ,hiperprolaktynemie czy sa tego jakieś objawy ???

anonimka
Portret użytkownika anonimka
Offline
Wpisy: 9
Dołączył(a):19/01/2011
Woj.:śląskie

Nikola dziekuje ..trzymaj,trzymaj..potrzebne mi wsparcie jak nigdy dotad chyba..!!!!
Pozdrawiam <:)

Nikola - gość

Gdyby nie udawało mi się zajść w ciąże wcale to na pewno bym podeszła do invitro ale u mnie jest tak pół na pół dlatego jeszcze próbuje chwytać się takich zabiegów laparoskopi itd.... jesli to zawiedzie może pomyślę o tym samym kiedys proponowano mi inseminację że są duże szanse z tym że ja byłam już kilka razy w ciąży i nie wiem czemu umierają gdzie szukać przyczyny sama ciąża to pół sukcesu a największy to donosić ciążę .

Dodaj komentarz


Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
CAPTCHA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.
4 + 14 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.

Niepłodność boli. Porozmawiajmy.

Logowanie