Witam !!
Od 2 lat staramy sę o dziecko. Okazało się, że mój chłopak ma problemy z płodnością. Konkretnie z parametrami nasienia. Chodziliśmy do różnych lekarzy, ale o tym szkoda gadać bo żaden nie wiedział co i jak i dlaczego a już tym bardziej co zrobić, żeby było lepiej.
Ja natomiast miałam zrobione podstawowe badania i hormony i wszystko wskazywało na to, że jest ok. Wyniki w normie. Miesiączki mam regularne, nawet bardzo, co prawda co 33-34 dni (więc cykle wydłużone, jak się ostatnio dowiedzałam) ale pojawiają się co miesiąc, dając mi nierzadko powód do meeega doła. Mniej więcej w 10-11 d.c zaczynam czuć różne bardzo dziwne rzeczy w podbrzuszu. Szczypanie, pobolewanie to po jednej to po drugiej stronie. Powtarza się to praktycznie co miesiąc więc myślałam, że to owulacja... Ale! USG jajników zawsze pokazuje, że jest dużo małych pęcherzyków na jajnikach (13-15) ale nie ma dominującego w związku z czym owulacji najprawdopodobniej nie było. (Mimo wyniku progesteronu wskazującego owulację) Zacząłam robić sobie testy owulacyjne, ale jeszcze żaden nie pokazał 2 kresek.
Ostatnio Pani dr, u której byłam pierwszy raz stwierdziła, że mogę mieć Zespół Policystycznych Jajników, tylko że stwierdziła to na podstawie jedynie USG wewnątrzpochwowego. Czytając w necie różne na ten temat artykuły stwierdzam, iż nie mam żadnych objawów PCO (oprócz pęcherzyków).
Nie wiem co mam robić ! Lekarze doprowadzają mnie do szału. ostatnio Pani dr powiedziała nam, że oboje mamy deficyt płodności, że z innymi partnerami napewno poszłoby nam łatwiej... No i że nie poleca In Vitro, ani w ogóle niczego nie poleca. W związku z czym ja tej Pani dr szanownej także nikomu nie polecę ;)
Proszę Was o jakieś rady. Może któraś z Was miała podobne objawy i może mi powiedzieć co z tym robić !!!!!!!!!
HELP !!

Ja mam Zespół policystycznych jajników.
Jestem bardzo szczupła osoba ale nie że się odchudzam tylko taka moja natura. Miesiączki zawsze miałam regularne .Niestety kiedy wyszłam za mąż zaczęliśmy się starać.Zaczęłam dużo czytać, obliczać kiedy powinnam mieć dni płodne, kupiłam testy owu i nie było nigdy 2 kresek.Wiec stwierdziłam że coś jest nie halo.Po pół roku starań poszukałam lekarza który zajmuje się tylko niepłodnością. Po badaniu usg stwierdził że mam to co mam ale dla potwierdzenia kazał wykonać mnóstwo badan mnie i mężowi również. Wyszło że tak mam PCOS a mąż ma słabe nasienie.Od tej pory minął ponad roku, ciągle jestem stymulowana lekami.Miałam robione badanie drożności jajowodów , operacje - laparoskopie.I nadal kicha.Mam nadzieje że kiedyś się uda.
A tobie życzę by lekarz se mylił i by wszystko było dobrze.
Woj.:mazowieckie
Pani dr, którą opisałam już nie pracuje w tej klinice... może to i lepiej, tylko że to już druga, W związku z tym jestem zmuszona ciągle zmieniać lekarzy, wiadomo z czym się to wiąże. Każdy ma inną koncepcję.
A w ogóle jestem przerażona naszą służbą zdrowia. Ostatnio dowiedziałam się, że jeśli ze mną jest coś nie tak , ale mój chłop ma słabe wyniki, to ich nie interesują już moje badania, tylko skazują na in vitro ze wskazań męskich... No żesz do... chciałabym żeby mnie leczyli, chciałabym mieć owulację !!!. Nieezależnie od wszystkiego chorobę, jaka by nie była, powinno się leczyć. Likwidować przyczynę, a nie skutek. Naprawdę jestem załamana tym co się w tym kraju dzieje i współczuję wszystkim, którzy są skazani na "pomoc" lekarzy.
A Tobie Franiula życzę powodzenia i przede wszystkim anielskiej cierpliwości, czego i sobie życzę.
No niestety służba zdrowia jest jaka jest.
Zanim poszłam do tego lekarza co teraz chodzę to chodziłam do zwykłej przychodni NFZ .I tam pani doktor nie zrobiła mi żadnych badań usg nic kompletnie powiedziała tylko że jak po 2 latach współżycia bez antykoncepcji się nie uda to mam do niej przyjść ale muszę się liczyć z tym że niepłodność a naszym kraju jest nierefundowana. Wiec wybrałam lekarza prywatnie o skoro mam płacić i tak to wole zapłacić więcej i być delikatnie traktowana .
Woj.:mazowieckie
Jestem w 12 tc. Wczoraj miałam USG, wygląda na to, że wszystko jest w porządku. Jestem najszczęśliwszą osobą pod słońcem, pozostała mi tylko lekka awersja do lekarzy ;) Nigdy nie przestawajcie wierzyć, że się uda !!!
Add your comment