Nasza długa droga do zostania rodzicami zaczęła się siedem lat temu. W historii tej jest kilka inseminacji, wiele zabiegów, paru lekarzy i nizeliczone wizyty w klinikach. Były momenty euforii i całkowitej rezygnacji, rozbudzone i zawiedzone nadzieje oraz sporo wydatków.
Skończyło się na in vitro. Na szczęście już pierwsze było udane, a owocem jest Maks, który urodzi się w połowie maja.
Zanim jednak doszło do in vitro, przerobiliśmy inne sposoby leczenia niepłodności, zwiedziliśmy parę klinik i szpitali, poznaliśmy kilku mniej i bardziej fachowych lekarzy oraz - chcąc nie chcąc - zdobyliśmy sporą wiedzę o leczeniu niepłodności.
Zaczęło się od odstawienia antykoncepcji zaraz po ślubie...
Add your comment