1 lutego w „Naszym Dzienniku” ukazał się tekst o
rekomendacjach w leczeniu niepłodności, przygotowywanych przez Polskie Towarzystwo Ginekologiczne. W artykule poza rekomendacjami jest też sporo o tym, że naprotechnologia jest świetna, a in vitro to procedura „niegodziwa moralnie i nie ma żadnych racji do jej usprawiedliwienia”.
O ile wypowiedzi księdza jako eksperta od niepłodności nie są zaskoczeniem, to w tekście wypowiada się także prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, prof. dr. hab. Ryszard Poręba.
Mówi on m.in.: „
Zmierzamy do tego, żeby in vitro ograniczyć. Podkreślam raz jeszcze, że nasze rekomendacje polegają na tym, iż stosujemy NaProTechnology w każdym przypadku, a w rzadkich sytuacjach, jednej na tysiąc, np. kiedy pacjentka nie ma jajowodów, pozostaje in vitro”.
Taka deklaracja wzbudziła poruszenie w środowisku osób związanych z leczeniem niepłodności - lekarzy i pacjentów. Okazało się jednak, że tekst został przygotowany nierzetelnie, a prof. Poręba szybko zaprotestował przeciwko manipulowaniu jego wypowiedziami.
Poprosiliśmy go o
komentarz do tej sprawy. Powiedział:
"Otrzymałem z redakcji zapewnienie, że autoryzowana przez ze mnie wypowiedź ukaże się w takiej formie, w jakiej ją zaakceptowałem. Niestety, tekst został zmanipulowany, zmienione zostały podane przez mnie informacje. Także tytuł artykułu, 'In vitro bez rekomendacji' nie odpowiada podanym przeze mnie sformułowaniom i jest niezgodny z treścią mojej wypowiedzi.
Zmiany, których dokonała w niej redakcja wprowadzają czytelnika w błąd i są grubą manipulacją".
A oto
autoryzowany tekst prof. Poręby, który otrzymała redakcja:
„Polskie Towarzystwo Ginekologiczne przygotowuje rekomendacje dotyczące diagnostyki i leczenia niepłodności.
Polskie Towarzystwo Ginekologiczne z ustalenia nowego prezesa, prof. dr hab. n. med. Ryszarda Poręby, przygotowuje rekomendacje dotyczące diagnostyki i leczenia niepłodności małżeńskiej. Mają one zostać opracowane przez grono ekspertów zajmujących się od wielu lat leczeniem niepłodności małżeńskiej
i przekazane do wiadomości ginekologów polskich w ciągu 2-3 miesięcy. Najważniejszy jest główny cel - diagnostyka i dokładne badanie przyczyn niepłodności oraz leczenie.
Jak podkreśla prof. Ryszard Poręba (od września 2009 prezes PTG), stworzenie rekomendacji jest potrzebne m.in. po to, żeby jasnym było, iż priorytetem jest dogłębna diagnostyka przyczyn niepłodności małżeńskiej i próba rozwiązania istniejących problemów zdrowotnych, a kierowanie do procedur in vitro jest ostatecznością. Należy jednak podkreślić, iż istnieją takie sytuacje, jak na przykład utrata obu jajowodów na skutek wcześniejszych ciąży pozamacicznych lub innych przyczyn schorzeń jajowodów, w których leczenie niepłodności zaczyna się od metody in vitro. Wobec takiej sytuacji jedynym wyjściem, dzięki któremu te kobiety mogą mieć własne dziecko - z genów swoich i męża - pozostaje jedynie zapłodnienie pozaustrojowe. Medycyna nie jest w stanie tym kobietom nic innego zaoferować.
W przygotowywanych rekomendacjach Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego podkreślimy, że leczenie niepłodności nie jest tożsame tylko z metodą in vitro i tworzymy je właśnie po to, żeby lekarze zaczynali od dokładnej diagnostyki niepłodności małżeńskiej. Jestem przekonany, że tak zadecyduje grono ekspertów. Zobaczymy, jak zadecyduje grono ekspertów PTG, czy odniesie się do terminu „Naprotechnology", w której stosowane metody są znane od wielu lat, a są zawarte w podręcznikach dla studentów oraz lekarzy. Profesor Poręba zapewnia, że gdyby ktokolwiek nie posiadał elementarnej wiedzy dotyczącej diagnostyki i leczenia niepłodności małżeńskiej, to nie zdałby egzaminów i specjalizacji.
Czy jednak nie ma możliwości całkowitego wyeliminowania procedur in vitro z zaleceń polskich ginekologów?
Zdaniem prof. Poręby jest to niepotrzebne, a nawet nieetyczne ponieważ tysiące kobiet zostałyby pozbawione posiadania własnego dziecka, a zdesperowane rodziny będą szukały pomocy poza granicami kraju. Trzeba znaleźć zdroworozsądkowe podejście do tej sprawy dla dobra polskich rodzin".
A jak wykorzystany został ten tekst?
Link do artykułu na stronie "Naszego Dziennika"
"" Zmierzamy do tego, żeby in vitro ograniczyć. Podkreślam raz jeszcze, że nasze rekomendacje polegają na tym, iż stosujemy NaProTechnology w każdym przypadku, a w rzadkich sytuacjach, jednej na tysiąc, np. kiedy pacjentka nie ma jajowodów, pozostaje in vitro - tłumaczy prof. Ryszard Poręba, prezes PTG. Podaje przykład pacjentek, które straciły jajowody na skutek wcześniejszej ciąży pozamacicznej. - Medycyna nie jest w stanie im nic zaoferować, a na propozycje adopcji reagują stwierdzeniem, że to nie wchodzi w rachubę, "bo nie wiadomo, jakie to są geny" - mówi.
:D Dobre....- .
Wiadomo, eksperci.
Dodaj komentarz