Skuteczność różnie liczona...
Wskaźnik ciąż w Polsce uzyskanych metodą in vitro mieści się w światowych standardach. Wynosi - w zależności od przyczyny niepłodności i wieku - od około 10 do 64%, ale średnio dla największych klinik wskaźnik ten sięga 44%. Dla USA średni poziom tego wskaźnika w 2005 roku miał wartość 29% (dane Centers of Disease Control and Prevention), a w krajach unijnych 33% (dane ESHRE). Ocena skuteczności zabiegu in vitro budzi jednak sporo wątpliwości.
Prosiliśmy kliniki o informacje, jaka była średnia liczba ciąż na jeden transfer jajeczka. Wydaje się, że placówki w różny sposób interpretują te dane. Niektórzy rozumieją przez to tzw. ciąże biochemiczne, inni do statystyk rejestru podają ciąże kliniczne, czyli potwierdzone uwidocznieniem pęcherzyka ciążowego w ultrasonografii. Ale to nie wyczerpuje problemu.
- Trzeba podawać wyniki średnie, czyli obejmujące zarówno pary dobrze, jak i źle rokujące - wyjaśnia dr Michał Radwan z CLN Gameta. - Najlepsze wskaźniki mają kraje, w których nie ma żadnej wiarygodnej ich kontroli...
Podobne zastrzeżenia zgłasza dr Marek Wydrzyński z LG Germen w Warszawie:
- Jeżeli przyjdzie do mnie para w wieku około 40 lat, to mówię jej, że statystycznie mają 5-6-procentową szansę na skuteczną procedurę. Ale gdy uwzględni się ich realne problemy i wady, to szansa jest znikoma. I trzeba mieć odwagę powiedzieć zdesperowanej parze, że "pani nigdy nie zajdzie w ciążę".
Udział w łącznej liczbie urodzeń
Z uzyskanych przez nas odpowiedzi wynika, że 10 największych placówek przeprowadziło w 2008 roku łącznie 6016 transferów. Zakładamy, że pozostałe 40- 45 placówek wykonało średnio po ok. 80 transferów. W ten sposób łączną liczbę zapłodnień in vitro w Polsce w ubiegłym roku szacujemy na ok. 9,4 tys. Przyjmując, że średnia skuteczność transferu w kraju była podobna jak w największych placówkach (43,7%), obliczamy, że w 2008 roku w wyniku zapłodnienia in vitro urodziło się w Polsce ok. 4 100 dzieci (w istocie było ich więcej, ponieważ kilka procent ciąż było mnogich). Porównując te dane z żywymi urodzeniami, które GUS szacuje na 300 tys., można przyjąć, że urodzenia in vitro miały w 2008 roku ok. 1,5-procentowy udział w łącznej liczbie noworodków. Taki wskaźnik plasuje nas zatem pośrodku danych, jakie wykazują kraje wysoko rozwinięte (1-2%).
A jednak kilku naszych rozmówców ocenia, że wskaźnik ten w Polsce mógłby być większy. Dr Michał Radwan mówi, że w Polsce istnieje potrzeba przeprowadzania 30-40 tys. transferów rocznie, tj. 3-4 razy więcej niż obecnie.
- Liczba transferów jest dramatycznie mała, głównie z powodów finansowych - stwierdza prof. Leszek Pawelczyk. - Relatywnie duża liczba potencjalnych rodziców czeka na zebranie przez siebie pieniędzy, ale także na refundację, bo nie wygasły nadzieje rozbudzone w grudniu 2007 roku przez minister Ewę Kopacz.
Według profesora, w rozmowie z nim bardzo mało par (kilka rocznie) zastrzega się, że nie jest zainteresowana zapłodnieniem in vitro z powodów światopoglądowych.
Źródło:
Jeszcze bez ograniczneń
www.rynekzdrowia.pl, luty 2009
Dodaj komentarz