"Gazeta Współczesna" przeprowadziła ciekawy wywiad z prof. Waldemarem Kuczyńskim, Przewodniczącym Sekcji Płodności i Niepłodności Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego oraz założycielem najstarszego w Polsce prywatnego banku nasienia. Rozmowa dotyczyła głównie działalności banku, in vitro i pacjentów. Szczególnie ciekawe wydały mi się dwie odpowiedzi:
Czy samotna matka, niebędąca w stałym związku, a mimo to pragnąca dziecka, ma na to szansę? Czy samotna kobieta może przyjść i skorzystać z zasobów banku spermy?
– W tej chwili nie istnieje żadna norma prawna, która mówiłaby, komu można świadczyć tego rodzaju usługi. W związku z tym, każdy ma do nich wolny dostęp i prawo. Jeśli ktoś chce mieć dziecko, ma dwie drogi: albo zrobić to w sposób niegodny czy nieakceptowany przez taką osobę, albo jeśli nie chce takiej drogi, ma prawo skorzystać z klinik leczenia niepłodności i nasienia dawcy. W moim pojęciu każda osoba, również samotna, która zgłosi się do nas, powinna otrzymać pomoc medyczną. Zdarzają się takie osoby. Często jest tak, że ci ludzie są nieszczęśliwi, trochę zagubieni. Może nie dostali swojej szansy na normalny związek. I te kobiety chcą być matkami, ponieważ instynkt macierzyński towarzyszy kobietom niezależnie od ich sytuacji socjalnej. W związku z tym ja nie widzę moralnego problemu, by pomóc takim kobietom.
Utarło się, że kobieta czy rodzina poszukująca obcego nasienia może sobie wybrać dawcę na zasadzie doboru jego wyglądu... Ma szansę poznać koloru oczu i włosów dawcy?
– Praktycznie wygląda to tak, że para prosząca o nasienie dawcy wypełnia ankietę, w której określa cechy pacjenta, takie jak grupa krwi, kolor włosów, oczu, wzrost, wykształcenie, zawód, karnacja skóry, skręt włosa. To są cechy, które pozwalają dobrać odpowiedniego dawcę, w oczekiwaniu, że przyszłe cechy fenotypowe dziecka będą jak najbardziej zbliżone do pacjenta. Cechy wyglądu zewnętrznego dziedziczą się w sposób poligenowy, także nie ma pewności, że dziecko, którego dawcą będzie mężczyzna o kręconych włosach, również takie będzie miało. Ankieta jest stworzona po to, by fenotyp dawcy był jak najbardziej zbliżony do partnera kobiety. Jednak zachowanie anonimowości jest rzeczą podstawową.
Nie możemy więc mówić o laboratoryjnym dobieraniu cech dziecka, ale o zwiększaniu szansy na podobieństwo do rodziców. Mimo wszystko jest to jednak jakiś dobór ze względu na (potencjalny) wygląd dziecka.