Dodatkowe informacje dotyczące niepłodności hormonalnej
Nieregularne miesiączki nie muszą oznaczać zaburzeń hormonalnych. Cykle, których długość waha się od 21 do 35 dni należy uznać za normalne. Obfite lub skąpe miesiączki też zwykle nie mają znaczenia. Istotne jest, czy występuje owulacja. Pacjentka sama może to stwierdzić mierząc temperaturę poranną i sporządzając wykres (np. według metody Roetzera). W aptekach dostępne są też testy wykrywajace pik lutropiny, bardzo pomocne są też badania USG.
Mierzenie temperatury pozwala ocenić progesteronową fazę cyklu. Należy policzyć, ile tzw. wyższych temperatur występuje w każdym cyklu. Jeżeli jest ich 10 lub mniej, to może to świadczyć o zbyt krótkiej, niewydolnej fazie ciałka żółtego (progesteronowej). Sporządzanie wykresu temperatury jest też cenne dlatego, że jeżeli okaże się, że "wyższych" temperatur jest 16 lub więcej, to prawdopodobieństwo, że przyczyną jest ciąża jest duże. Dzięki temu można wcześnie zorientować się, że doszło do poczęcia.
Między hormonami przysadki, a hormonami wydzielanymi przez inne gruczoły dokrewne istnieje zależność, którą najprościej można określić jako sprzężenie zwrotne ujemne. Szczególne znaczenie ma to, że hormon przysadkowy - folikulostymulina (FSH) pobudza jajnik do wytwarzania estrogenów, a wysoki poziom estrogenów hamuje wytwarzanie w przysadce folikulostymuliny. Jeżeli więc u kobiety współistnieje wysoki poziom FSH i niski estrogenów, to oznacza, że niedomoga jajnika jest tak ciężka, że nie reaguje on na pobudzenie ze strony przysadki. Na szczęście takie zaburzenia są rzadkością. Fizjiologicznie taka sytuację spotykamy w okresie klimakterium, kiedy czynność jajnika wygasła. Jeżeli zaś poziom folikulostymuliny jest niski, to oznacza, że podając odpowiednie leki (np. właśnie gonadotropiny) można uzyskać poprawę czynności jajnika.
Prolaktyna (PRL) jest hormonem, który pobudza gruczoły sutkowe do produkcji mleka. Hormon ten powoduje też, że w czasie karmienia piersią czynność jajników jest hamowana tak, że prawdopodobieństwo poczęcia jest bardzo małe. Jeżeli więc jakiś czynnik (np. guz) powoduje, że przysadka wydziela więcej tego hormonu, to oczywiście bardzo zmniejsza to szansę na poczęcie (podobnie, jak w czasie karmienia piersią).
Hormony męskie działają hamująco zarówno na wytwarzanie hormonów przysadkowych, jak i jajnikowych. U kobiety poziom tych hormonów jest ok. 10 razy mniejszy, niż u mężczyzny. Są wydzielane zarówno przez jajnik, jak i przez korę nadnerczy. Oczywiście podwyższony poziom hormonów męskich może być powodem niepłodności kobiety.
Dodaj komentarz