Statystyki

  • Czytano nas:
    1 803 237 razy;
  • Zarejestrowanych:
    767 użytkowników;
  • Online: 578 osoby
    (1 zalogowanych);

Ankieta

Co jest najważniejsze przy wyborze gabinetu ginekologicznego?:

In vitro w Polsce - za Berliner Zeitung

Portret użytkownika Piotrek
Piotrek
Wpisy: 330

Wyślij wiadomość  do Piotrek Odpowiedz cytując
W jednym z listopadowych wydań niemieckiego dziennika Berliner Zeitung ukazał się tekst dotyczący in vitro w Polsce oraz projektów zmian. Jego autorka jest Polką od wielu lat mieszkającą w Niemczech i przetłumaczyła swój materiał. Fragmenty tekstu poniżej:

Ostatnia szansa czy diabelskie narzędzie?
Sztuczne zapłodnienie jest traktowane w Polsce dosyć liberalnie – jeszcze. Kościół Katolicki dąży do wprowadzenia jego całkowitego zakazu.

Warszawa: Młoda kobieta z lekkim ociąganiem zajmuje miejsce w kawiarni w centrum Warszawy.
„Mój mąż nie wie, że tu jestem“ - mówi na wstępie i ucieka wzrokiem na błyszczące we wrześniowym słońcu fasady nowego, warszawskiego City. „Ze zwykłego poczucia wstydu jest przeciwny temu, żeby inni dowiedzieli się o naszym problemie“ - dodaje. Zuzanna Wiśniewska (nazwisko i imię zmienione), 30 lat, drobnej postury, mieszka z mężem w podwarszawskiej wsi i pracuje w branży telekomunikacyjnej. Mówi, że domek jednorodzinny i dwójka dzieci były zawsze jej marzeniami. Niestety, to o dzieciach pozostaje przez wiele lat niespełnione.
Zuzanna przeszła niezliczoną liczbę wizyt u lekarzy, badań i terapii. Obciążenie psychiczne było ogromne.
„Najtrudniej jest zachować spokój. Każde pesymistyczne nastawienie odbija się na organizmie. Im bardziej jest się euforystycznie nastawionym, tym większe jest rozczarowanie, że znowu się nie udało“ - opowiada.
Na oczekiwaniu i leczeniu przeszły trzy lata. Wiosną zdecydowali z mężem na in vitro. „Jest ostatnią szansą dla par takich, jak my“ - mówi. Pierwsza próba, na początku września, nie powiodła się. Będą próbowali dalej.

Metody sztucznego zapłodnienia są w większości krajów europejskich ustawowo regulowane. W Polsce nie ma natomiast żadnego prawnego ograniczenia. Lekarzom wolno przeprowadzać nieograniczoną liczbę zapłodnień komórek jajowych poza organizmem kobiety. Mogą badać embriony pod kątem wad genetycznych i bez ograniczeń implantować do macicy, zamrażać i wyrzucać. W porównaniu do Niemiec jest to szczególnie liberalne postępowanie, co szczególnie zaskakuje w katolickiej Polsce, w której zabronione jest przerywanie ciąży.
Ta wolność może mieć wkrótce swój koniec. W Polsce prowadzone są bowiem obfitujące w kontrowersje dyskusje na temat sztucznego zapłodnienia.
Najbardziej zagorzałym przeciwnikiem metody in vitro jest Kościół Katolicki, nazywający ją wyrafinowanym przerywaniem ciąży, ponieważ w każdym zapłodnieniu w probówce zabijani są liczni „bracia i siostry“. Katolicka inicjatywa obywatelska „Kontra in-vitro” złożyła w parlamencie projekt ustawy, według której ta metoda sztucznego zapłodnienia ma być karalna. Inicjatywa zebrała także 160 tys. podpisów w sprawie referendum. Biskupi katoliccy wzywali wierzących do modlitwy za zakazem sztucznego zapłodnienia, telefonicznie i listownie wywierano nacisk na posłów.

Wniosek zakazu został 10 września odrzucony przez Sejm. Jednak apel biskupów nie pozostał bez oddźwięku. Klub poselski „Polska plus“ złożył ponownie 23 października wniosek komitetu obywatelskiego, tym razem jako „wniosek poselski“. W parlamencie czekają na rozpatrzenie jeszcze cztery inne projekty ustawy, między innymi takie, które pozwalają zrobić sztuczne zapłodnienie tylko małżeństwom i jednocześnie zabraniają zamrażania zapłodnionych komórek jajowych.
Jeden z wniosków o zakazanie in vitro przygotowała konserwatywna partia Prawo i Sprawiedliwość. Ona również odrzuca metodę in vitro z jednym wyjątkiem - dotychczas zachowane embriony mogą być wszczepione. Nie wiadomo, jaka będzie decyzja parlamentu.

Warszawska klinika Invimed jest jednym z polskich ośrodków, które leczą niepłodne pary. Ściany korytarzy i gabinetów placówki dekorują liczne zdjęcia niemowląt jako namacalny dowód udanych zabiegów. „Przeprowadzamy rocznie około tysiąca in vitro“ - mówi dyrektor administracyjny kliniki Barbara Mazur. I dodaje, że przeciętnie w co trzecim przypadku rodzi sie zdrowe niemowlę. Ograniczenia prowadziłyby według niej do wzrostu kosztów dla pacjentów – trzeba byłoby przeprowadzać więcej prób i badań, żeby doprowadzić do ciąży.
In vitro już teraz jest dla wielu par ogromnym wydatkiem, a po wprowadzeniu ograniczeń dostępne stałoby się dostępne tylko dla zamożnych par. Inne jeździłyby do krajów sąsiednich, jak Czechy i Słowacja, gdzie te zabiegi są tańsze i skuteczniejsze.

No obrzeżu Łodzi mieszkają Marzena i Paweł Nowak (dane zmienione). Są akurat w trakcie remontu domu. Małgorzata sprzęta porozrzucane zabawki. „Od czasu narodzin Maćka stoimy trochę na głowie“ - mówi świeżo upieczona matka. Obydwoje, ona 35-letnia nauczycielka, on lat 33, informatyk, zdecydowali się na in vitro w lipcu 2008 roku. Wszystkie inne, trwające wiele lat próby zostania rodzicami zawiodły. „Gdy wróciliśmy z kliniki do domu po podjęciu decyzji o in vitro, w telewizji leciał akurat reportaż o pierwszym dziecku z próbówki. To była Brytyjka, która tego dnia obchodziła trzydzieste urodziny. Pomyśleliśmy, że to znak od losu“ - przypomina sobie Paweł Nowak. Udało się i dziewięć miesięcy później urodził sie Maciek.
Pięć pozostałych embrionow jest zamrożonych. „Jeśli zapragnę jeszcze jednej ciąży, nie będę musiała przechodzić całej procedury stymulacji i pobierania komórek jajowych. Dla mnie są to tylko komórki, z których kiedyś może powstać dziecko” - mówi Marzena.
Na wzmiankę o poglądach Kościoła na temat in vitro ogarnia ich złość. „Bez tego zabiegu nie byłoby z nami ukochanego synka – to jest nasz najsilniejszy argument”.

„Kościół przestaje być autorytetem w kwestii kształtowania poglądów i powoli traci na znaczeniu” - mówi publicysta Adam Krzemiński. Nie należy według niego jednak zapomnieć, że wiara katolicka wciąż ma dla Polaków duże znaczenie. „W czasach szybkich zmian wielu ludzi jest niepewnych swego miejsca. Kościół jest dla nich pewnego rodzaju zabezpieczeniem“.
Dlatego politycy chętnie podkreślają, że są dobrymi katolikami.
„To dotyczy również rządzącej Platformy Obywatelskiej, która z jednej strony obawia się katolickiego Radia Maryja, a z drugiej nie chce dać prawicowej opozycji powodów do ataków i argumentów“ - mówi Krzemiński.

Zuzanna Wiśniewska, która bardzo pragnie dziecka, odwraca sie powoli od Kościoła. Mówi, że Bóg ma ją osądzać, a nie ludzie, którzy nie rozumieją jej sytuacji. Przy pożegnaniu dodaje: „Będę nadal próbować in vitro i mam nadzieję, że zajdę w ciążę, zanim wejdzie ustawa”.

Komentarze:
Zarejestruj się lub zaloguj aby Twoje komentarze lub posty pojawiały się od razu.
wolnaa1 - gość
17-12-2009 09:55:34
Cytuj

Trzy różne podejścia do tego samego tematu, biznesu, pary pragnącej dziecka i kościoła.

Piotrek napisał(a):
Zuzanna Wiśniewska, która bardzo pragnie dziecka, odwraca sie powoli od Kościoła. Mówi, że Bóg ma ją osądzać, a nie ludzie, którzy nie rozumieją jej sytuacji.

A to takie życiowe.

Dodaj komentarz


Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
CAPTCHA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.
5 + 0 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.