Nieleczona choroba Hashimoto może utrudniać zajście w ciąże, zwiększa ryzyko poronienia oraz zagrożenie różnymi chorobami płodu. Wiele kobiet, które mają tę chorobę, urodziło jednak piękne i zdrowe dzieci.
U kobiet z chorobą Hashimoto obserwuje się zwiększoną częstość poronień i trudności z zajściem w ciążę, nawet przy prawidłowych poziomach hormonów tarczycy. Prawdopodobnie ma to związek z zaburzeniami mechanizmów odpornościowych, adaptujących organizm matki do płodu.
Płód, jako częściowo obcą tkankę wewnątrz organizmu matki, w sensie immunologicznym można porównać do przeszczepu. Istnieją zatem naturalne, nie do końca poznane mechanizmy adaptacyjne, zapobiegające reakcjom skierowanym przeciwko tkance płodu, podobnym do „odrzucania przeszczepu”. Dysfunkcja układu immunologicznego może się przejawić również w postaci zaburzeń tych mechanizmów.
Zaburzenia immunologiczne często pojawiają się łącznie, zatem mogą współistnieć z chorobą Hashimoto, jak i z każdą inną chorobą z grupy autoagresji. W jaki sposób zapobiec zaburzeniom immunologicznej adaptacji płodu w czasie ciąży - to osobny problem.
Jeżeli hormony tarczycy są wyrównane jak trzeba - nic więcej z Hashimoto w ciąży nie trzeba robić. Z hormonami w tym czasie staramy się być „bardziej papiescy niż papież”, dlatego niekiedy wprowadzamy leki, kiedy badania zbliżają się do granicy normy.
Po ciąży choroba często „wybucha” - standardem jest kontrola TSH 6 tygodni po porodzie.
W wielu przypadkach choroba Hashimoto po raz pierwszy ujawnia się po porodzie, często wtedy występuje okres nadczynności a następnie niedoczynności tarczycy. Jej zapalenie po porodzie nie musi być chorobą Hashimoto. Często całkowicie ustępuje, a sprawę rozstrzyga obserwacja, ewentualnie próba odstawienia leków, gdy ich dawki są niewielkie.
Na podstawie www.endokrynologia.net
Dodaj komentarz