Statystyki

  • Czytano nas:
    1 814 193 razy;
  • Zarejestrowanych:
    769 użytkowników;
  • Online: 677 osoby
    (0 zalogowanych);

Ankieta

Jak powinny być finansowane zabiegi in vitro?:

Chcę mieć dziecko, ale nie mogę - reportaż i nasze historie

Portret użytkownika Piotrek
Piotrek
Wpisy: 330

Wyślij wiadomość  do Piotrek Odpowiedz cytując

W serwisie Kafeteria znajdujemy cztery historie kobiet walczących z niepłodnością, zebrane w reportażu "Chcę mieć dziecko, ale nie mogę"

Każda para starająca się o dziecko ma swoją historię do opowiedzenia. Jak wyglądała i wygląda wasza walka z niepłodnością?

Na zachętę jedna z opisanych w reportażu historii:

Adrianna (29 lat, nauczycielka z Wrocławia)
- Coś się zaczęło psuć między mną, a mężem. Starałam się nie zrzucać winy na partnera, ale wewnętrznie rodził się bunt za całą tą sytuację, po każdym bolesnym badaniu, po każdy robionym przez siebie w łazience w pracy zastrzyku, po każdej porażce, po każdym złym wyniku. Nie rzucałam oskarżeń, ale czasami męczyło mnie poczucie, że cierpię nie ze swojej winy (jeżeli w ogólne można rozmawiać o winie). To brzydkie uczucie, ale pojawiało się.

Zaczęliśmy tracić kontakt ze sobą. Każde zdanie w stylu: Dlaczego wybrałaś lekarza, do którego nie możesz się dodzwonić i teraz nie wiesz jaką dawkę leków wziąć, powodowało dzikie awantury i mój płacz. Po trzech próbach nie wiedzieliśmy, w jakim kierunku iść dalej, nie starczyło nam sił na wspólną walkę, znielubiliśmy się. Są sytuacje, które przerastają nawet miłość.

Zasada, że rozmowa rozwiąże wszystkie problemy między ludźmi, czasami nie działa. Czasami rozmowa polega na tym, że każdy mówi swoją wersję, że wersje się nie przecinają. Nie ma punktów wspólnych. Do tego mieliśmy już dość gadania na ten temat, nie można przez dwa lata non stop o tym rozmawiać. Czasami trzeba przełknąć łzy, pogodzić się z porażką i zacząć życie od nowa

Moja rodzina nie ma pojęcia o tym, co się dzieje. To było za trudne. I byłoby zrzuceniem problemów na ich barki. Do tego bałam się słów typu - że przez mojego partnera życie sobie marnuję, bo on jest bezpłodny. Chciałam uniknąć ciągłego dopytywania, co się dzieje, jakie są wyniki. Nie miałam siły i tak dużo mnie kosztowało organizowanie sobie życia, łączenie badań i testów z normalną pracą. Wiedziała tylko jedna przyjaciółka, która mnie wspierała.
Kiedyś ktoś pisał o tym, że nie może się skupić na innych rzeczach, tylko żyje od próby do próby, od testu do testu, to pukałam się w czoło. Jak tak można. Ale każda porażka powoduje, że jeszcze bardziej się chce pozytywnego wyniku, jeszcze bardziej człowiekowi zależy i sam się wciąga w tę machinę, ona się kończy albo urodzeniem dziecka, albo wielką rezygnacją po latach...

Komentarze:
Zarejestruj się lub zaloguj aby Twoje komentarze lub posty pojawiały się od razu.

Dodaj komentarz


Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
CAPTCHA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.
2 + 0 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.